Gronkiewicz-Waltz: PiS doprowadzi do tego, że kolejnych wyborów za 3,5 roku nie będzie [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 czerwca 2016, 20:10
Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, prezydent Warszawy od 2006 r. Fot. Maksymilian Rigamonti
Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, prezydent Warszawy od 2006 r. Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Nie jestem ani histeryczką ani panikarą, ale wiem, że rząd PiS doprowadzi do tego, że kolejnych wyborów za 3,5 roku nie będzie. Przecież i kampania wyborcza, i wybory to są elementy przeszkadzające rewolucji - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. 

To rząd za to odpowiada.

Mamy doświadczenie, organizowaliśmy już różne zgromadzenia. Zamykamy ulice, wytyczamy objazdy. Staramy się pomagać.

W sumie 3 mln zł. Część pieniędzy już dostaliśmy i mamy promesę, że wszystko zostanie rozliczone. Na ogół rządy płacą.

Nie zawsze wszyscy płacili na czas.

Duży Pałac się kiedyś ociągał.

Nie, prezydenta Komorowskiego.

Kolega, ale biurokracja jest ponad koleżeństwo.

Na razie takiej propozycji nie otrzymałam. Rozumiem, że rząd PiS chce mnie marginalizować. Wcześniej podczas takich wielkich wydarzeń byłam wśród osób witających gości. Tak jest przyjęte na świecie, że jeśli duże wydarzenie odbywa sięf w konkretnym mieście, to jego prezydent albo mer pełni honory. Tak było np. podczas uroczystości rocznicowych obalenia muru berlińskiego. A teraz, no cóż, traktowana jestem przez władze państwowe tak, jakby mnie nie było. I to zarówno przez prezydenta Dudę, jak i przez rząd premier Szydło.

Dziwię. Prezydenci Kaczyński i Komorowski zapraszali mnie na oficjalne kolacje, kiedy do Warszawy przyjeżdżały duże i ważne delegacje. Nie, tu nie o chodzi o kolacje, bo zwykle wieczorem nie jadam, ale o wzajemne relacje i choćby minimalny szacunek. A jest tak, że przez cały rok prezydentury Andrzeja Dudy nie byłam ani razu zaproszona na spotkanie z zagraniczną delegacją. A przypomnę tylko, że kiedy Lech Kaczyński był prezydentem miasta, to prezydent Kwaśniewski zapraszał go na większość uroczystości. Mam doświadczenie z bycia prezesem NBP w czasach kiedy rządy dość często się zmieniały, rządziły różne opcje. I zawsze miałam dobre relacje z ministrami, z premierami. Teraz też nie mam żadnych oporów psychicznych, by rozmawiać z rządzącymi, chociaż oczywiście się do tego nie palę. Ale druga strona nie wyraża zainteresowania. Jeśli z prezydentem Dudą nie spotkam się podczas szczytu NATO, na pewno nastąpi to podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. I tu ciekawostka, zawsze było tak, że na zaproszeniach, przygotowywanych jeszcze z prezydentem Kaczyńskim, było napisane, że Prezydent RP i władze miasta zapraszają. Natomiast w tym roku przyszła dyrektywa, że na zaproszeniu musi być napisane „Prezydent RP Andrzej Duda”.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj