Warszawa "wskoczyła" do ligi Berlina i Paryża. Mieszkania na Złotej 44 schodzą jak ciepłe bułeczki [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
6 lipca 2016, 16:30
Złota 44 w Warszawie, najwyższy apartamentowiec w UE
Złota 44 w Warszawie, najwyższy apartamentowiec w UE/Media
Uważam, że Polska, a zwłaszcza Warszawa, "wskoczyła" do ligi metropolii decydujących o rozwoju Europy. Oczywiście w tej lidze grają silniejsi od nas i nie ma co tego ukrywać. Ale już sama nasza obecność i możliwość konkurowania z nimi daje nam ogromne szanse na sukces - mówi w wywiadzie Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development, firmy będącej współinwestorem projektu Złota 44.

Najbardziej prestiżowy wysokościowiec w Polsce - Złota 44 w Warszawie, znana jako „żagiel” projektanta Daniela Libeskinda - pozyskał nowego klienta. Niemiecki fundusz Catella w ramach jednej transakcji wykupił niemal 1/4 wszystkich luksusowych apartamentów w budynku (72 mieszkania). Wcześniej apartament kupił tam dla siebie najsłynniejszy polski piłkarz Robert Lewandowski. Czy to znaczy, że fatum ciążące nad tą inwestycją wreszcie minęło? Jak rozwija się polski rynek nieruchomości luksusowych? Czy możemy konkurować z takimi miastami jak Berlin, Paryż czy Londyn, zwłaszcza w świetle Brexitu? O tym rozmawiamy z Rafałem Szczepańskim, wiceprezesem BBI Development, firmy będącej współinwestorem projektu Złota 44.

Złota 44 zawsze była świetnym produktem, od momentu przygotowania projektu przez Daniela Libeskinda. Niestety kilka lat temu inwestycja musiała zmierzyć się z zawirowaniami rynkowymi, które zaczęły się od upadku Banku Lehman Brothers. Projekt świetnie się sprzedawał, był znakomicie odbierany i stawał się ikoną Warszawy. Potem świat się zmienił. Ale to nie budynek stworzył problemy, lecz różne zewnętrzne uwarunkowania wpłynęły na jego losy. My tego budynku nie stworzyliśmy, tylko przejęliśmy po naszych poprzednikach, którzy natrafili na swojej drodze na gigantyczne zawirowania rynkowe. Tego typu projekt, szczególnie w początkowej fazie, jest bardzo wrażliwy na takie sytuacje, a w Polsce dodatkowo można latami oprotestowywać tego rodzaju inwestycje. Bo przecież Złota 44 doświadczyła na sobie te wieloletnie procedury odwoławcze, które ostatecznie zakończyły się niczym, ale skutecznie wybijały dziurę w łodzi. Przejmując projekt, wnieśliśmy nowe idee i pomysły, jednocześnie nie negując wszystkiego, co założył poprzedni inwestor. Przede wszystkim przedstawiliśmy dużo bardziej elastyczną ofertę wyboru i dostosowania mieszkań do potrzeb klienta. Skorzystaliśmy też na tym, że projekt odkupiliśmy za atrakcyjną cenę, dzięki czemu możemy sobie pozwolić, by ceny mieszkań - choć wysokie - mieściły się w realiach rynkowych.

Uważam, że Polska, a zwłaszcza Warszawa, "wskoczyła" do ligi metropolii decydujących o rozwoju Europy. Oczywiście w tej lidze grają silniejsi od nas i nie ma co tego ukrywać. Ale już sama nasza obecność i możliwość konkurowania z nimi daje nam ogromne szanse na sukces. Uważam, że Warszawa ma potencjał wzrostowy. W dodatku to rynek bezpieczny. Jeśli rynek jest bezpieczny i ma perspektywy na wzrost, jest atrakcyjny. Inwestorzy oczekują zysków, po to inwestują swój kapitał. Dlatego Warszawa będzie przyciągać inwestorów zagranicznych. Widać to po inwestycji funduszu Catella w Złotą 44. Inwestor liczy na przychody bieżące z luksusowego, długoterminowego wynajmu apartamentów. To oznacza, że widzi tu klienta, który będzie płacił, dzięki czemu inwestycja się zwróci, a jej wartość dodatkowo będzie rosła w czasie. Zwłaszcza, że ceny nieruchomości w Warszawie są wciąż istotnie niższe niż na zachodzie Europy. Jest więc miejsce na premię i to przyciąga kapitał.

Dobry biznesmen wykorzystuje potknięcia swoich konkurentów. W Europie jednocześnie ze sobą współpracujemy, ale też konkurujemy. Niewątpliwie zamieszanie związane z Brexitem powoduje ogromne osłabienie tamtejszego rynku, zwłaszcza londyńskiego. Tamtejsze rynki były specyficzne, bo na swój sposób trochę były i trochę nie były w zjednoczonej Europie, a to przyciągało kapitały z całego świata. Utopią byłoby dzisiaj stwierdzenie, że teraz wszyscy inwestorzy się stamtąd wyprowadzą. Ale niech wyprowadzi się choćby 10 proc. z nich, np. do Frankfurtu czy innych centrów europejskich, a z tych 10 proc. niech chociaż 1 proc. przyjdzie do nas. Taka skala napływu inwestycji wpłynęłaby fundamentalnie na nasz rynek. I to jest realne.

Mogę tylko potwierdzić, że pan Robert kupił w naszym budynku mieszkanie. Portale plotkarskie próbują szukać w tym jakiegoś drugiego dna, ale to nieprawda, że je dostał. Warunki tego zakupu są objęte tajemnicą handlową. Nie mogę też informować o wielkości zakupionego apartamentu, ani na którym piętrze się znajduje. Przyznaję też, że negocjacje z panem Robertem Lewandowskim nie były łatwe. Pan Robert umiał ocenić produkt i porównać go z ofertą konkurencji. Pamiętajmy, że to sportowiec, więc fakt, że w październiku otwieramy na 8. poziomie piętro rekreacyjno-sportowe wyposażone m.in. w 25-metrowy basen, zaplecze SPA czy siłownię, pomogło mu podjąć decyzję.

Mamy klientów indywidualnych zarówno z Polski, jak i zagranicy. Kiedyś przewidywaliśmy, że 20-25 proc. transakcji będzie dokonywanych z osobami i podmiotami zagranicznymi. Zainteresowanie wykazują też klienci instytucjonalni, tacy jak fundusz Catella. Wśród klientów indywidualnych są menadżerowie i właściciele firm, którzy potrzebują stałego miejsca w stolicy, by skorzystać z niego raz na jakiś czas, by np. podpisać intratny kontrakt. Nie zawsze są to „krezusi”, lecz osoby np. mające jakieś nieruchomości w Warszawie, które wolą sprzedać i kupić coś ponadczasowego. W bliskiej przyszłości takich budynków jak nasz „żagiel” nie będzie się budować zbyt wiele. Polski system bankowy nie umie ich zdiagnozować.

Tak. I że alternatywą jest tania mieszkaniówka. Luksusowe wieżowce to są wyjątkowe projekty a w bankach brakuje specjalistów. Dlatego takie inwestycje finansowane są raczej przez fundusze, w których są ludzie działający na międzynarodowych rynkach nieruchomości luksusowych. Być może to się kiedyś zmieni. Pamiętajmy, że nasz rynek rośnie, a dla dóbr rzadkich, takich jak luksusowe apartamenty, znajdują się w Polsce klienci.

>>> Czytaj też: Robert Lewandowski będzie miał sąsiadów z Niemiec. Hurtowe zakupy apartamentów w Warszawie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj