Tak. I wiem, jaką linię ma teatr, którym kieruję. Kontynuuję więc swoją pracę, będąc w pełni odpowiedzialny za instytucję, jaką jest Teatr Polski w Warszawie, i za ludzi, którzy w nim pracują. A władza mianuje i ma prawo rozmawiać z artystami, dzielić się swoim refleksjami. Co jest w tym złego? Chyba, że ma być tylko od przyznawania pieniędzy. Władza to też społeczeństwo, reprezentanci społeczeństwa. Jeżeli operujemy pieniędzmi społecznymi, to jaki problem w tym, żeby społeczeństwo wiedziało, na co te pieniądze są wydawane? Ja się oczywiście nie zgadzam z władzą, kiedy interweniuje, nakazując coś albo zakazując czegoś. Ale potrafię przy tym rozmawiać, dialogować... Dlaczego nie można dyskutować z władzą o pracy? Dlaczego? Nie rozumiem.
Pani surowa ocena mojej postawy mnie zaskakuje i zasmuca. Nic w moim życiu, włączając w to ostatnie sześć lat w Polsce, nie wskazuje na to, żeby oceniać mnie jako chodzącego na pasku władzy. Nie było tak za poprzedniej i nie jest tak dzisiaj.
Wiem też, że niektórzy uważali mnie za „zdrajcę Narodu Polskiego”. Wytoczyłem im proces. Nie życzę sobie, by mnie obrażano. Jestem aktorem, dyrektorem teatru, urzędnikiem państwowym i nie moją rolą jest zajmować się polityką w wydaniu partyjnym. Ja nie walczę o władzę. Teatr Polski jest finansowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Kłopoty finansowe województwa znane od lat utrudniają nam pracę. Premier Gliński w wystąpieniu sejmowym mówił, że ci, którzy się z tą władza nie zgadzają ideologicznie, nie będą pomijani przy rozdziale funduszy.
Mam nadzieję, że ministerstwo będzie współfinansowało nasz teatr od przyszłego roku, tak jak to czyni od lat w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdańskim Teatrze Wybrzeżu, w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie czy w Wierszalinie.
Pamiętam.
Proszę przyjść do Polskiego w Warszawie. To, co się tu dzieje, świadczy o moim stosunku do wolności, do demokracji, do sztuki, do kultury. Marzyłem o teatrze, który będzie miejscem debaty. I spełniam to marzenie. Odbywają się tu spotkania w ramach cyklu Teologia Teatru, wykłady uniwersyteckiego wydziału Artes Liberales, debaty oksfordzkie, a także te organizowane przez Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita, fora dyskusyjne, spotkania ze studentami, poranki filozoficzne dla dzieci oraz nowy cykl edukacyjny Szkoła Widzów realizowany pod hasłem „Jesteś widzem? Bądź twórcą!”. Miejsce w naszym repertuarze znalazł również „Pożar w burdelu”, wystawione zostaną jednoaktówki Mrożka. W jednej z nich zagra Jacek Fedorowicz. Już mówiłem, że w tym teatrze dzieją się rzeczy trudne do zakwalifikowania do takich, które mogłyby świadczyć o tym, że jestem w komitywie z jakąkolwiek władzą.
Wie pani, doszło już do tego, że większą odwagą jest powiedzenie, że można dyskutować z władzą i że w tej dyskusji nie ma nic nienormalnego niż to, żeby przeciwko niej protestować. Ja jestem demokratą, a w państwie demokratycznym prawo daje władzy możliwość mianowania bądź odwoływania dyrektorów. Przecież mianowanie mnie nie podlega jakiemuś referendum. Z drugiej strony, że zacytuję Pawła Demirskiego z wypowiedzi w TVN24: „Kiedy trzeba znaleźć trenera klubu piłkarskiego Barcelona, nie robi się konkursów na to stanowisko”. Podobnie jest z odwołaniem tegoż trenera. W piłce nożnej kryteria są proste, nie tak, jak w życiu teatru. Nieproste to wszystko.
