Sytuację branży operatorów bankomatów Agata Kołodziej porównuje do sytuacji pracowników, których pensje od 14 lat nie wzrosły ani o złotówkę, gdy tymczasem wszystko wokół drożeje. Tak więc firmy postanowiły iść na wojnę w celu wywalczenia lepszych warunków finansowych. Odczuli to, raczej jako drobną upierdliwość niż ostrą formę strajku, użytkownicy bankomatów sieci Euronet, którzy 18 czerwca mogli jednorazowo wypłacić z tych maszyn maksymalnie 200 złotych.

Odczuwają to też klienci mBanku, który zmienił swój cennik opłat, wywołując oburzenie faktem, że wypłata gotówki BLIK-iem przestała być bezpłatna. Ruchy cennikowe podjął też PKO BP, ING Bank Śląski, Bank Ochrony Środowiska i BNP Paribas. Dziennikarka Spider’sWeb przewiduje, że to bynajmniej nie koniec.

Wojna bankomatowa wymierzona jest przede wszystkim w BLIK-a, Visę i Mastercard, które to marki nie kwapią się do partycypowania w kosztach ponoszonych przez operatorów. Obecnie ci ostatni otrzymują 1,2 zł od każdej wypłaty z bankomatu, niezależnie od kwoty. Przy rosnących cenach biznes powoli przestaje się im spinać. W 2022 roku eksperci z Uniwersytetu Warszawskiego obliczyli, że żeby było sprawiedliwie, ta kwota powinna wynosić 2,65 zł. A że od czasu tych wyliczeń minęły już dwa lata, to zapewne jeszcze więcej. Wygląda na to, że przed nami długi spór między operatorami bankomatów a organizacjami płatniczymi i bankami.

Reklama