Elektromobilność zmienia floty. Transport i logistyka akceptuje elektryki

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
17 kwietnia 2026, 09:07
Elektromobilność w transporcie opłaca się. W takim modelu logistyki najlepiej sprawdzają się dostawczaki.
Elektromobilność w transporcie opłaca się. W takim modelu logistyki najlepiej sprawdzają się dostawczaki./Shutterstock
Elektromobilność w firmach. Po pierwszym kwartale 2026 roku rejestracje elektrycznych samochodów dostawczych w Polsce odnotowały imponujący 54 proc. wzrost rok do roku. Jednak wynik wolumenowy wciąż jest niski i wynosi 563 sztuki. Na jeszcze wcześniejszym etapie e-rozwoju pozostaje segment ciężki. Od początku roku zarejestrowano tylko 49 elektrycznych ciężarówek (wzrost +82% r/r).

Eksperci Truck Care z Grupy EFL wskazują, że to właśnie dziś firmy powinny rozważyć jeden z dwóch odmiennych scenariuszy elektromobilności.
W pierwszy scenariuszu elektromobilność w transporcie jest już ekonomicznie opłacalna. W lokalnej dystrybucji elektromobilność coraz częściej zaczyna bronić się ekonomicznie, podczas gdy w transporcie ciężkim skala rynku nadal zależy od uruchomienia realnych bodźców finansowych.

Wahania cen paliw: młyn na wodę dla elektryków

W trakcie rozmów o elektrykach we flocie coraz rzadziej akcenty skupiają się wyłącznie ekologii i wizerunku eko firmy w oczach konsumentów. Coraz częściej przewidywalności kosztów i odporności biznesu na wahania cen paliw.
W operacjach opartych na stałych trasach, z regularnym powrotem do bazy i możliwością ładowania, samochód elektryczny przestaje być eksperymentem, a staje się racjonalnym narzędziem pracy. Takie warunki spełnia najlepiej kierunek dystrybucji na poziomie lokalnym. Dużej aglomeracji czy regionu.

Warto też pamiętać, że nowoczesne modele oferują już zasięg wystarczający do wielu powtarzalnych zadań, a czas szybkiego ładowania coraz częściej pokrywa się z obowiązkowymi przerwami kierowców.
Jak podkreśla Ilona Kącka, kierownik ds. rozwoju rynku i produktów w Truck Care. - To nie znaczy, że elektromobilność jest dziś rozwiązaniem uniwersalnym dla każdej floty, ale z pewnością oznacza, że coraz więcej firm powinno analizować ją w konkretnych scenariuszach operacyjnych i kosztowych.

Elektryki dostawczaki już budują floty dla biznesu

Dane rynkowe pokazują, że to właśnie segment lekkiego transportu użytkowego najszybciej oswaja się z elektromobilnością. Po pierwszym kwartale 2026 roku liczba rejestracji elektrycznych aut dostawczych wzrosła w Polsce o 54 proc. r/r do 563 sztuk.
Choć w samym marcu odnotowano spadek o 11 proc. i 134 rejestracje, rynek kwartalnie pozostaje wyraźnie na plusie. To sygnał, że dla części firm, szczególnie w miejskiej logistyce, dystrybucji lokalnej i tzw. ostatniej mili, napęd elektryczny zaczyna być realną alternatywą dla diesla.
W praktyce decyduje tu nie moda, ale charakter operacji. Tam, gdzie pojazd codziennie wraca do bazy, pokonuje przewidywalne dystanse i może być ładowany w zaplanowany sposób, łatwiej kontrolować koszt kilometra oraz ograniczyć wpływ zewnętrznych szoków paliwowych na rentowność floty. Dlatego w wielu firmach to właśnie e-dostawczak będzie pierwszym etapem szerszej transformacji transportu.

Ciężki transport gdzie elektromobilność jest zupełnie innym wyzwaniem

Drugi model transportu podchodzi do elektromobilności znacznie ostrożniej, gdy zupełnie inaczej wygląda sytuacja w transporcie ciężkim.
Z danych PZPM wynika, że w marcu zarejestrowano w Polsce 10 elektrycznych samochodów ciężarowych, wobec 13 rok wcześniej, a w kategorii N3 odnotowano tylko 5 rejestracji. Sama organizacja branżowa podkreśla, że szczególnie pojazdy powyżej 16 ton wciąż pozostają na bardzo niskim poziomie rejestracji.

Kierunek zmian jest już jasno widoczny na poziomie europejskim. Według ACEA w całej UE w 2025 roku diesle odpowiadały nadal za 93,2 proc. nowych rejestracji średnich i ciężkich samochodów ciężarowych, a pojazdy elektryczne miały 4,2 proc. udziału w rynku.
Zmiana więc postępuje, ale z perspektywy flot ciężkich wciąż jest to raczej faza wczesnego wdrożenia niż masowej wymiany taboru. Z kolei formalne ramy wsparcia w Polsce już istnieją: program NFOŚiGW dla pojazdów N2 i N3 ma budżet do 2 mld zł, a maksymalne wsparcie może sięgać 750 tys. zł na pojazd kategorii N3.

Elektromobilność kierunkiem, w którym podążają dostawczaki

Z punktu widzenia firm oznacza to, że elektromobilność we flocie nie powinna być dziś analizowana jako jeden wspólny projekt dla wszystkich typów pojazdów. W segmencie dostawczym coraz częściej zaczyna się już spinać operacyjnie i kosztowo.
W segmencie ciężkim potrzebne są natomiast jednocześnie trzy elementy: dopłaty, infrastruktura i cierpliwie budowane doświadczenie operacyjne. Dlatego pytanie nie brzmi już, czy elektryfikacja wejdzie do flot firmowych, ale w których częściach biznesu stanie się opłacalna najszybciej.
- Kluczem nie jest samo wejście w elektromobilność, ale sposób, w jaki się to zrobi. W wielu przypadkach rozsądniejszy od zakupu całej floty będzie pilotaż i elastyczny model finansowania, który pozwoli sprawdzić technologię w realnych warunkach operacyjnych bez zamrażania kapitału i bez pełnego przejęcia ryzyk związanych z serwisem, baterią czy wartością rezydualną. Bo na obecnym rynku coraz częściej największym kosztem nie jest sam elektryk, tylko zbyt długie odkładanie decyzji o jego sprawdzeniu – mówi Ilona Kącka, kierownik ds. rozwoju rynku i produktów w Truck Care. To najlepsze podsumowanie tematu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj