Ofensywa ws. TVP. Kluczowa będzie egzekucja decyzji MKiDN

Siedziba TVP, 20.12.2023
20.12.2023, Siedziba TVP/Agencja Wyborcza.pl
Pierwsze ruchy ws. mediów publicznych zostały zrobione. Przed nowym rządem pozostaje wyzwanie, aby podjęte decyzje zostały wykonane.

Dziś przed południem minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz podjął decyzję o odwołaniu dotychczasowych prezesów zarządów oraz rady nadzorcze Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej. „Minister powołał nowe rady nadzorcze ww. spółek, które powołały nowe zarządy” – przekazano w komunikacie MKiDN. 

Według resortu „konieczność tego rodzaju działań oraz [ich] uzasadnienie” zawarto we wtorkowej uchwale Sejmu. Dodano także, że – tak jak informowaliśmy w DGP – zabezpieczenie wydane przez Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej jest prawnie bezskuteczne i w żaden sposób nie wiąże ministra kultury.

"Politycy PiS wypełniają kolejne punkty planu ministra Sienkiewicza"

Jak słyszymy w kuluarach, wczorajsza demonstracja polityków Prawa i Sprawiedliwości w siedzibach TVP tylko przyśpieszyła działania. – Nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo nam pomogli. To był dodatkowy dowód w sprawie. Ich zachowanie potwierdziło, że mamy do czynienia z telewizją partyjną, a nie publiczną – mówi nam jeden z posłów związany z nową większością sejmową. I wskazuje na konkretne zdjęcia, które pojawiały się w sieci, m.in. posłankę Joannę Lichocką w telewizyjnej reżyserce lub pozujących wspólnie Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Matyszkowiczem. 

W podobnym tonie wypowiedział się premier Donald Tusk. „Z podziwu godną gorliwością politycy PiS wypełniają kolejne punkty planu ministra Sienkiewicza. To miłe” – przekazał lider PO w mediach społecznościowych.

"Raczej będziemy decydować się na miękkie formy działania"

Kluczowa dla całej sprawy pozostaje kwestia egzekucji decyzji szefa MKiDN. Nowa koalicja rządząca – jak słyszmy – całkowicie wyklucza możliwość siłowej interwencji w budynkach przy ul. Woronicza i pl. Powstańców Warszawy.

 – Raczej będziemy decydować się na miękkie formy działania. Policja pewnie będzie na miejscu, może zdarzą się jakieś incydenty, ale raczej będziemy brać ich na przetrzymanie. Nie przewidujemy ani ataku rakietowego, ani też bombowego – ironizuje nasz rozmówca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj