Koniec szybkiej budowy dróg?

Potencjalny kłopoty z dalszą budową dróg w Polsce. Jak informuje „Rz” firmy budowlane szykują się na walkę z GDDKiA. Chodzi o straty spowodowane budową w trudnych warunkach. „Firmy budujące drogi chcą zalać Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) falą wielomiliardowych pozwów za straty na umowach, które były podpisywane przed wybuchem wojny w Ukrainie” - pisze gazeta.

Powodem jest brak waloryzacji rekompensującej drastyczny wzrost kosztów inwestycji, ponieważ według analiz branżowych, obecne limity waloryzacyjne są oderwane od realiów rynkowych, a zdecydowana większość kontraktów już je przekroczyła lub przekroczy w trakcie realizacji.

To kolejny z problemów z którym mierzą się drogowcy. Jak ustalił niedawno „Forsal”, opóźnionych jest ponad połowa kontraktów. Wynika to nie z problemów wykonawców, a z przeciągających się procedury. Na decyzję ZRID, kluczową dla rozpoczęcia prac, czeka się obecnie 12-14 miesięcy, mimo że teoretycznie dokument powinien zostać rozpatrzony w 30 dni.

Nawet 3 mld zł

Dodaje, że według informacji Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), do występowania z takimi roszczeniami mają się szykować praktycznie wszyscy wykonawcy, a ich łączna wartość może przekroczyć 3 mld zł.

„Dla budżetu państwa będzie to obciążenie kilkakrotnie wyższe niż podniesienie limitu waloryzacji na wybranych kontraktach o 6 punktów procentowych” – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” wiceprezes PZPB Damian Kaźmierczak.

W ocenie gazety, to nie jedyne zagrożenie związane z trudną sytuacją wykonawców na budowach dróg. Zdaniem branżowych organizacji, brak rekompensaty wzrostu kosztów będzie skłaniał firmy do odstępowania od realizacji nierentownych umów. W rezultacie budowa wielu odcinków dróg ekspresowych może zostać sparaliżowana” - informuje „Rz”.

„W poniedziałkowym stanowisku w sprawie waloryzacji PZPB (Polski Związek Pracodawców Budownictwa) i OIGD (Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa) stwierdzą, że porozumienie z branżą ograniczyłoby dla państwa ryzyko wielomiliardowych wypłat, zarazem zapewniając ciągłość inwestycji i stabilizując sytuację wykonawców bez nadmiernego obciążania finansów publicznych” - pisze gazeta.