Zainwestowali w darmowy prąd ze słońca, teraz płacą rachunki grozy. Tak się nabija ludzi w fotowoltaikę

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
30 grudnia 2024, 18:28
przedsiębiorca, rachunek
przedsiębiorca, rachunek/Shutterstock
Czy można zainwestować w darmowy prąd ze słońca i płacić za prąd rachunki grozy? Czy ci, którzy postawili na fotowoltaikę dali się zrobić w konia? - Na pewno nie zżarłam tyle prądu, bo niby z czego? – mówi w rozmowie z TVN24 mieszkanka Rudy Kozielskiej i opowiada, że dom, w którym mieszka, dzieli po połowie z rodzicami. Oni mają swój licznik i za prąd płacą dwieście złotych, ona ma panele i płaci… dwadzieścia tysięcy. Jak to możliwe?  

Czy można zainwestować w darmowy prąd ze słońca i płacić za prąd rachunki grozy? Mrożące krew w żyłach historie ludzi nabitych w fotowoltaikę przytacza serwis tvn24.pl

Za darmowy prąd ze słońca płaci… dwadzieścia tysięcy złotych

- Mieszkam w stumetrowym domu, samotnie wychowuję dwoje dzieci. Dom podzielony jest na pół. Rodzice mają osobne liczniki. Oni płacą około dwieście złotych za prąd, a ja - mając fotowoltaikę - dwadzieścia tysięcy złotych - opowiada w rozmowie z biznesową redakcją tvn24.pl mieszkanka Rudy Kozielskiej, która z początkiem 2024 roku otrzymała z Tauronu maila z informacją, że jej zadłużenie wynosi blisko 40 tysięcy złotych. Skąd ta kosmiczna kwota? Składa się na nią rozliczenie za pobór prądu za rok 2022, około 19 tysięcy złotych, oraz faktura prognozowa w kwocie około 20 tysięcy złotych.

Teraz ogrzewa dom węglem 

Rozmówczyni serwisu w fotowoltaikę zainwestowała trzy lata temu. Na kredyt kupiła siedem paneli. W ubiegłym roku dokupiła kolejne. W sumie zamontowała dwadzieścia jeden sztuk, na co wydała 50 tysięcy złotych. Skończyło się tym, że teraz ogrzewa dom ekogroszkiem, żeby uciec od gigantycznych rachunków. 

Mieszkanka Rudy Kozielskiej zażądała informacji od Tauronu. Chciała, żeby spółka pokazała, ile naprodukowała prądu, ile zużyła i jaki jest tego bilans. - Przynajmniej sześć razy zgłaszałam prośbę o wyjaśnienia, reklamacje. Prosiłam o rozłożenie zobowiązania na raty, na co się zgodzili – mówiła w rozmowie z portalem. Jednak końca problemu nie widać, bo nowe rozliczenie i tak wynosi 15 tysięcy. Na pewno nie zżarłam tyle prądu, bo niby z czego? – mówiła oburzona. 

To niejedyna historia, jaką przytacza tvn24.pl. Roczną fakturę na ponad 20 tysięcy złotych otrzymał od Enei mieszkaniec Szczecina. To rozliczenie zużycia prądu za poprzedni rok i stąd prognozowana faktura na kolejne 20 tysięcy złotych. - Na dzień dobry mamy 40 tysięcy złotych zadłużenia –skarży się kolejny rozmówca serwisu. 

Skąd te wysokie rachunki 

Gdzie tkwi problem? Portal skontaktował się z Izabelą Dąbrowską-Antoniak, koordynatorem do spraw negocjacji przy prezesie Urzędu Regulacji Energetyki, która potwierdza, że tylko w zeszłym roku wpłynęło 630 spraw. Większość to skargi dotyczące gigantycznych rachunków za prąd. Jak wskazuje Dąbrowska-Antoniak, trwający w Europie od dwóch lat kryzys energetyczny doprowadził do wzrostu opłat także tych za gaz. Polski rząd wprowadził programy pomocowe, których mechanizm działania być może okazał się niejasny. Zdaniem koordynatorki, widać to w przypadku tych, którzy korzystali z taryf dwustrefowych. 

Nie zrozumieli zasad mrożenia cen prądu? 

- Taryfa ta jest wybierana do ogrzewania domu lub mieszkania, bo na przykład wieczorem można włączyć pobór energii po niższych stawkach. Rząd wprowadził mechanizm mrożenia cen energii, ale być może słabo było przekazane opinii publicznej, że w przypadku przekroczenia limitów (3 lub 2 tysiące kWh) w 2023 roku, wchodziło się w cenę maksymalną. Mało kto z tych dwustrefowych klientów wiedział, że ta cena prądu będzie taka sama, na dzień i na noc - tłumaczy Izabelą Dąbrowską-Antoniak. Jej zdaniem to spowodowało ogromny wzrost rachunków, bo nie było już tańszej taryfy. - Cena za prąd była jedna i rachunek przy tak dużym zużyciu osiągał duże wartości. 

Jak przyznaje Izabela Dąbrowska-Antoniak, najczęstszym problemem zgłaszanym przez tych, którzy postawili na odnawialne źródła energii jest wyłączanie się fotowoltaiki z powodu obciążenia sieci. Dzieje się tak dlatego, bo ilość zamontowanych Polsce instalacji jest na tyle duża, że w godzinach szczytu sieć nie jest w stanie odebrać ilości energii, produkowanej przez instalacje fotowoltaiczne. - To powoduje skoki napięcia, a w konsekwencji wyłączenia instalacji. Jeśli w takiej sytuacji nie jest produkowana energia, to oznacza, że jest pobierana z sieci. To odbija się na rachunku klienta – wskazuje Dąbrowska-Antoniak.

„Wszystkie rozliczenia są prawidłowe"

Portal tvn24.pl skontaktował się też ze spółkami Tauron i Enea. Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy Tauronu, podał szczegóły rozliczeń z mieszkanką Rudy Kozielskiej, wskazując, że "dane pomiarowe są kompletne, brak jest błędów lub nieprawidłowości licznika energii, nie widać też żadnych nieprawidłowości lub anomalii w zużyciu”. 

Jakie są wyjaśnienia spółki Enea, która z kolei odniosła się do sprawy mieszkańca Szczecina? Jak tłumaczy rzeczniczka Berenika Ratajczak, firma wykonała korektę miesiąca odczytowego i wystawiła w sierpniu 2024 roku faktury, by obejmowały 12-miesięczny okres rozliczeniowy. Nie miało to jednak wpływu na wysokość zobowiązania klienta. - Wszystkie rozliczenia są prawidłowe – przekazała rzeczniczka.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj