Inflacja w marcu 2026
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2026 r. wzrosły rok do roku o 3,0 proc., a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 1,1 proc. - podał w środę Główny Urząd Statystyczny. Wcześniej w szybkim szacunku GUS podawał, że wskaźnik CPI w marcu wyniósł 3,0 proc. w ujęciu rocznym i 1,0 proc. miesięcznym.
Stabilne ceny żywności
Adam Antoniak z Banku ING zwrócił uwagę, że ceny paliw do środków transportu podrożały średnio w marcu o 15,4 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Stabilne były natomiast ceny żywności oraz nośników energii, które się nie zmieniły miesiąc do miesiąca.
„Brak wzrostu cen żywności zawdzięczamy m.in. spadkom cen nabiału i warzyw względem lutego. Z kolei w przypadku energii warto odnotować spadki cen gazu” - ocenił Antoniak. Zwrócił uwagę, że pierwsze tygodnie konfliktu na Bliskim Wschodzie nie przełożyły się na szerzej zakrojoną presję na wzrost cen, z wyjątkiem paliw i bezpośrednio powiązanymi usługami, jak. np. transport lotniczy.
Ocenił, że inflacja bazowa z wyłączeniem cen żywności i energii prawdopodobnie wzrosła z 2,5 proc. rok do roku w lutym do 2,6 proc.
W opinii ekonomisty marcowe dane przedstawiają obraz sytuacji inflacyjnej na początku szoku energetycznego, więc widać w zasadzie tylko pierwszą reakcję rynku paliw. „Nie obserwujemy natomiast większego wpływu droższych paliw na inne ceny towarów i usług. Czynnikiem redukującym presję inflacyjną są działania interwencyjne rządu w postaci obniżek podatków (VAT i akcyza) oraz ceny maksymalnej (w ramach programu Ceny Paliwa Niżej)” - poinformował Antoniak.
Dodał, że poza ropą naftową nie widać wysokiego wzrostu innych źródeł energii. Wzrost cen gazu ziemnego na rynkach jest umiarkowany, a ceny węgla są względnie stabilne, czemu sprzyja m.in. kończący się sezon grzewczy.
Jak bardzo jeszcze wzrosną ceny?
Ekonomista wskazał, że bazowy scenariusz banku zakłada dalszy wzrost inflacji w najbliższych miesiącach, jednak w umiarkowanej skali. „W drugiej połowie 2026 spodziewamy się stabilizacji w okolicach górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. +/- 1/pkt. proc.). Materializacja takiego scenariusza wymaga jednak porozumienia na linii USA-Iran w najbliższych tygodniach i odblokowania Cieśniny Ormuz” - stwierdził Antoniak.
Zaznaczył, że w ocenie banku obecnie szok ma głównie charakter podażowy, a Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie musi podwyższać stóp procentowych. Zwrócił uwagę, że kluczowe dla przyszłych decyzji Rady będzie zachowanie inflacji bazowej oraz ewentualne rozlewanie się presji inflacyjnej na inne niż paliwa towary. „Spodziewamy się, że do końca roku główna stopa NBP pozostanie na poziomie 3,75 proc., a RPP wydaje się być bardziej skłonna do powrotu do obniżek stóp procentowych niż gotowa do ich podniesienia” - podał ekonomista.