Nowe zasady dla kierowców przewozów
Jest już zapowiadany projekt zmian w przepisach. Chodzi o uporządkowanie kwestii tzw. przewozów na aplikacje oraz taksówek. To właściwie odwrócenie tzw. „lex Uber”, które w 2019 roku zliberalizowało przepisy. Zrezygnowano wtedy nie tylko z egzaminów i wiodącej roli samorządów kontrolujących rynek, ale nawet – na pewien czas – z konieczności posiadania licencji przez kierujących.
Kontrole prowadzone w dużych miastach wskazywały, że przepisy zupełnie się nie sprawdzają. Wielu kierowców zza granicy nie miało licencji, co więcej – często ich prawa jazdy nie były uznawane w Polsce. W sytuacjach ekstremalnych zdarzało się, że sprawdzani nie mieli prawa pobytu, a nawet… byli poszukiwani w celu odbycia kary pozbawienia wolności.
Wraca identyfikator taksówkarza
Najbardziej spektakularną zmianą jest powrót identyfikatora kierowcy taksówki. Inaczej niż przed 2019 rokiem będzie to dokument ogólnopolski, a nie regionalny – wydawany przez samorząd. Ma potwierdzać, że kierujący posiada licencję, nie był karany i spełnia „niezbędne wymagania do wykonywania pracy kierowcy taksówki”.
Uszczelnienie przepisów kilkukrotnie zapowiadał minister Dariusz Klimczak. Jak przyznał, rozpatrywana jest nie tylko ściślejsza kontrola osób spoza Unii Europejskiej zajmujących się przewozem osób, ale nawet wprowadzenie dla nich dodatkowego kursu lub egzaminu.
Kierowcy nie mogą być karani
Projekt zmian pilotuje zastępca Klimczaka, wiceminister Stanisław Bukowiec. W założeniach czytamy, że brak weryfikacji kierowców zza granicy obniża poczucie bezpieczeństwa pasażerów.
„W związku z tym w projekcie ustawy przewiduje się rozszerzenie katalogu przestępstw, które uniemożliwią osobom wykonywanie pracy na stanowisku kierowcy taksówki, jak również wprowadzenie obowiązku – w przypadku obywateli państw trzecich – przedstawienia dodatkowo informacji dotyczącej karalności uzyskanej z rejestru państwa ich obywatelstwa (wraz z tłumaczeniem – red.), a nie tylko z Krajowego Rejestru Karnego”.
Do katalogu przestępstw wykluczających dodane zostaną m.in.:
- przestępstwa skarbowe,
- handel narkotykami,
- fałszowanie dokumentów,
- przestępstwa „przeciw komunikacji, mieniu i obrotowi gospodarczemu”.
Co ważne, przeciwko kierowcy nie będzie mógł być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wszystkie te zmiany spowodują, że liczba kierowców spadnie. Tym samym – jak przekonuje resort – wzrośnie poczucie bezpieczeństwa pasażerów.
Ministerstwo chce, by samochody używane jako taksówki były poddawane dodatkowemu badaniu technicznemu, a do wniosku o licencję trzeba było dołączyć kopię dowodu rejestracyjnego. Resort proponuje też obowiązkowe dodatkowe ubezpieczenie pojazdu.
Samorząd będzie ustalał ceny?
W projekcie znalazł się zapis, na który czekają samorządy. Chodzi o możliwość ustalania cen maksymalnych – co do tej pory obowiązywało jedynie w przypadku licencjonowanych taksówek. Uwzględnione ma zostać także rozliczenie przy użyciu aplikacji mobilnej, w tym przejazdów realizowanych pojazdami 8–9-osobowymi (w tym przypadku pasażer musi zgodzić się na cenę).
Poza tym samorząd będzie mógł udzielić do dwóch wypisów na jedną licencję. Zakończy to dziwny sposób funkcjonowania niektórych firm, które do jednej licencji „podpinały” nawet kilkanaście samochodów, de facto uniemożliwiając kontrolowanie kierowców.
Uber nie będzie bezkarny?
Ciekawie brzmi zapis o konieczności „weryfikowania, czy pojazdy, którymi będą realizowane przewozy osób, posiadają dodatkowe badanie techniczne przewidziane dla taksówek, dedykowane ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej oraz czy posiadana aplikacja mobilna spełnia wymagania dla kas rejestrujących”.
Obowiązek ten zostanie przerzucony na pośredników. To propozycja uszczelniająca prawo. Do tej pory najwięksi pośrednicy, m.in. Bolt i Uber, przy wszystkich kontrowersjach nie ponosili odpowiedzialności, tłumacząc, że winę ponosi dany kierowca lub podmiot go zatrudniający.
Wprowadzenie nowych przepisów planowane jest na pierwszy kwartał 2027 roku.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
