Miliardy na metro
To była dość zaskakująca deklaracja. Pod koniec ubiegłego roku wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział budowę metra w dziesięciu polskich miastach. Wydawało się to nierealne, biorąc pod uwagę, że poza Warszawą tylko Kraków realnie myśli o metrze, ale początek prac przesunął niedawno aż na lata 40.
Tymczasem okazuje się, że Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad takim projektem. Punktem wyjścia są negocjacje kolejnej perspektywy unijnej. W latach 2028–2034 Polska planuje wydać aż 10 miliardów euro (ok. 43 mld zł) na budowę systemów metra i „metropodobnych”. Dla porównania, cała druga linia (M2) w Warszawie pochłonęła ok. 10 mld zł.
Kto chce metra?
W kwietniu na łamach „Forsala” pisaliśmy, że poza Warszawą i Krakowem mało które miasto realnie chce kolei podziemnej. Chociażby Wrocław już lata temu zamówił analizę w Polskiej Akademii Nauk, z której wynikało, że taki system byłby zbyt drogi, a do tego nie rozwiązałby komunikacyjnych problemów metropolii.
W metro nie wierzą w Trójmieście (tam działa już sprawna Szybka Kolej Miejska) ani w Szczecinie. Łódź na dobre utknęła przy budowie kolejowej linii średnicowej, która powstaje w bólach, więc nowych, jeszcze trudniejszych prac również nie będzie zaczynać. Najbardziej zainteresowany pieniędzmi jest Lublin. Tamtejsze władze chętnie widziałyby metro w swoim mieście.
Nie tylko „metro ciężkie”?
Nieco szerszą perspektywę otwiera ostatnia odpowiedź wiceministra Stanisława Bukowca na interpelację posła Michała Moskala. Czytamy w niej, że powstaje analiza dotycząca niekoniecznie samego metra, ale szeroko rozumianych systemów szynowych.
„Analizie poddane będą systemy transportu szynowego obejmujące metro ciężkie, metro lekkie (LRT/premetro) oraz szybką kolej aglomeracyjną. Wśród zagadnień objętych badaniem będą m.in. uwarunkowania administracyjno-legislacyjne i finansowe, benchmarking rozwiązań zagranicznych, scoring urbanistyczno-transportowy, czy też wstępna analiza kosztów i korzyści. Obecnie zakłada się, że wstępne analizy mogłyby zostać opracowane do końca lipca br.” – wyjaśnia Bukowiec.
W Ministerstwie Infrastruktury potwierdziliśmy, że prace nad analizą są na ostatnim etapie. Być może zostaną one połączone z planami spółki PLK SA, która podlega resortowi. W ramach planów na kolejne lata założono zupełną przebudowę kolejowych węzłów w:
- Krakowie (wraz ze spółką CPK),
- Wrocławiu,
- Poznaniu,
- Łodzi (prace już trwają),
- Trójmieście,
- Warszawie.
Prace będą polegać przede wszystkim na rozbudowie obecnego układu torów oraz zwiększeniu liczby stacji. W Warszawie to m.in. pomysł drugiej linii średnicowej, a także „przebicia” tunelu Dworca Wileńskiego w stronę linii na Okęcie. W Łodzi linia jest już budowana. Powstaną na niej trzy nowe przystanki:
- Łódź Śródmieście,
- Łódź Polesie,
- Łódź Koziny.
W Poznaniu mowa o nowym „wlocie” do miasta i na główny dworzec. W Krakowie planowana jest nowa linia wyprowadzająca ruch na północ, a we Wrocławiu – „dołożenie” torów na estakadzie Grabiszyńskiej.
„Ze względu na wstępny etap uzgodnień dotyczących budżetu europejskiego po 2028 r. obecnie jest zbyt wcześnie, aby przesądzać o konkretnym budżecie przypadającym Polsce oraz podziale tych środków w przyszłej perspektywie finansowej UE. Obecnie w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej trwają prace koncepcyjne w tym zakresie. Ze względu na toczące się obecnie prace nad przyszłą perspektywą (w tym alokacją) nie jest możliwe aktualnie dokonanie przesądzeń dotyczących szczegółowych kwestii finansowych” – tłumaczy Bukowiec.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
