Dopiero 24 lipca wchodzi w życie jakże wyczekiwana zmiana – wprowadzona w tarczy 4.0 (czyli ustawie o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19, Dz.U. poz. 1086), która pozwoli zleceniobiorcom na samodzielne występowanie o świadczenie postojowe. Pisaliśmy kilkukrotnie, że przepisy w obecnym brzmieniu, które nakazywały złożenie wniosku przez firmę zatrudniającą, często uniemożliwiały osobom wykonującym umowy cywilnoprawne otrzymanie świadczenia. Firma mogła po prostu odmówić złożenia wniosku i nie czekała na nią żadna sankcja. ZUS radził, by w takim przypadku wystąpić na drogę sądową. Problem ten po prawie trzech miesiącach obowiązywania specustawy wreszcie dostrzegli parlamentarzyści. Nie ustrzegli się jednak błędów, które mogą zaważyć na tym, że z nowych przepisów nie skorzystają wszyscy zainteresowani.

Nie wszyscy wykonujący umowy

Przede wszystkim chodzi o sformułowanie użyte w nowo dodanym art. 15zsa ust. 1, zgodnie z którym prawo do samodzielnego złożenia wniosku o postojowe ma zleceniobiorca. Nie ma mowy o osobach wykonujących inne umowy cywilnoprawne, takie jak chociażby umowy o dzieło, które także przecież mają prawo do postojowego. Problemy z jego uzyskaniem mieli zapewne nie mniejsze niż zleceniobiorcy, bo w ich przypadku firmy nie chciały w ogóle ujawniać, że zawarły umowy o dzieło, mogłoby to bowiem skłonić ZUS do przeprowadzenia kontroli u płatnika.

– Zgodnie z dosłownym brzmieniem ustawy takie osoby nie mogłyby samodzielnie wystąpić z wnioskiem o świadczenie postojowe – potwierdza Ewa Bogucka-Łopuszyńska, radca prawny specjalizujący się w ubezpieczeniach społecznych.

Z kolei Marcin Nagórek, radca prawny specjalizujący się w finansach publicznych, zauważa, że ustawodawca używa różnych sformułowań – raz sugerujących, że uprawnienie do złożenia samodzielnego wniosku ma tylko zleceniobiorca, a innym razem odnosi się do wszystkich umów cywilnoprawnych. – Biorąc jednak pod uwagę wykładnię systemową, wydaje się, że status osoby uprawnionej obejmuje zleceniobiorców w szeroko pojętym znaczeniu, w tym także osoby wykonujące umowy cywilnoprawne – stwierdza.

Reklama

Zwróciliśmy się do ZUS z pytaniem, jak sam interpretuje ten przepis. Czekamy na odpowiedź.

Odpowiedzialność karna

Problematyczna jest też treść oświadczenia, które musi złożyć zleceniobiorca, składając samodzielnie wniosek o świadczenie postojowe. Musi on oświadczyć, że zleceniodawca odmówił złożenia wniosku. Złożenie nieprawdziwego oświadczenia grozi odpowiedzialnością karną. Tymczasem nie wiadomo, jak taka odmowa ze strony firmy miałaby wyglądać. Przepisy nie wymagają, aby była na piśmie, teoretycznie więc może to być także odmowa ustna wydana przez osobę upoważnioną do reprezentowania zleceniodawcy. Jednak taka odmowa może być z łatwością zakwestionowana. Wszyscy dobrze wiedzą, że jeśli zleceniodawca z jakiegoś powodu nie chce złożyć wniosku o postojowe za swoich zleceniobiorców, to tym bardziej nie podpisze oświadczenia, że odmawia jego złożenia.

– Najlepiej byłoby, aby zleceniodawca miał określony termin na złożenie wniosku. Gdyby tego nie zrobił, zleceniobiorca miałby automatyczne prawo do wystąpienia o świadczenie postojowe – mówi Ewa Bogucka-Łopuszyńska.

Marcin Nagórek radzi zleceniobiorcom, co mogą zrobić już dziś. – Nie ma przeszkód, aby zleceniobiorca, udowadniając odmowę, skorzystał np. z urządzeń nagrywających. Może także wysłać e-mail do zleceniodawcy z warunkową opcją, że brak stanowiska w terminie 2–3 dni oznacza odmowę wnioskowania o postojowe – sugeruje.

To rozwiązałoby chociażby problem ze zleceniodawcami, którzy co prawda nie odmawiają wprost, ale odkładają wysłanie wniosku. Nie jest to odmowa wprost, zatem zleceniobiorcy w takim przypadku mogą się obawiać, że ich oświadczenie zostanie potraktowane jako fałszywe. Choć trudno sobie wyobrazić, że ktoś zostałby w takim przypadku skazany za składanie fałszywych oświadczeń, to jednak sama perspektywa postępowania karnego skutecznie może zniechęcić do występowania o świadczenie.

Tylko za miesiąc wstecz

To nie koniec błędów. Konstrukcja przepisów o świadczeniu postojowym umożliwia złożenie wniosku tylko za miesiąc wstecz. Skoro więc przepisy wejdą w życie 24 lipca, to wniosek będzie mógł zostać złożony najwcześniej za czerwiec. Teoretycznie dla zleceniobiorców problem ten ma mniejsze znaczenie niż dla przedsiębiorców, bo nie jest wymagany spadek obrotów, a tylko zmieszczenie się w limicie przychodów (obecnie 15 994,41 zł). Takie brzmienie specustawy może jednak pozbawić niektórych postojowego po raz drugi i trzeci.

Kolejne świadczenia można uzyskać, jeśli sytuacja materialna pobierającego nie uległa poprawie. Może się więc zdarzyć, że zleceniobiorca nie pracował lub pracował niewiele w trakcie lockdownu, gdy świadczenie było mu najbardziej potrzebne, i gdyby jego zleceniodawca złożył wniosek tak szybko, jak to możliwe, mógłby otrzymać wypłatę już za marzec, a potem po raz drugi za kwiecień i trzeci – za maj. Gdy jednak wniosek zostanie złożony dopiero w lipcu (pod uwagę będzie więc brany limit przychodu w czerwcu), a branża zleceniobiorcy rozpoczęła już działalność, to owszem, otrzyma on świadczenie za czerwiec (bo zmieści się w limicie), ale z racji coraz większego przychodu w lipcu i sierpniu świadczenia po raz kolejny nie dostanie, bo jego sytuacja materialna „uległa poprawie”. ©℗

Źródło nieznane

Postojowe w liczbach