W poniedziałek w Luksemburgu odbyła się rozprawa, która jest kolejną odsłoną batalii prawnej dotyczącej kształtu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sprawa dotyczy sędziów, którzy w 2018 roku nie dostali od nowej Krajowej Rady Sądownictwa rekomendacji do zasiadania w Sądzie Najwyższym.

Spór trafił do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zdecydował się przesłać pytania prejudycjalne w tej sprawie do Luksemburga. Domaga się on odpowiedzi, czy brak możliwości zaskarżenia decyzji KRS przez kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego narusza zasadę państwa prawa.

Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska podkreślała podczas swojego wystąpienia przed TSUE, że kluczowy w tym kontekście art. 19 unijnego traktatu nie zawiera wymogu, by decyzje dotyczące nominowania sędziów podlegały kontroli sądowej.

Przepis ten mówi o tym, że państwa członkowskie ustanawiają środki zaskarżenia niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Zdaniem Dalkowskiej w związku z tym TSUE powinien uznać, że pytania prejudycjalne NSA są bezpodstawne i pozostawić je bez odpowiedzi.

Choć rozprawa dotyczyła pytań prejudycjalnych w sprawie konkretnych sędziów, stała się ona okazją do tego, by przeciwnicy i zwolennicy zmian wprowadzanych przez władze w wymiarze sprawiedliwości przedstawili swoje argumenty najważniejszemu sądowi unijnemu.

Reklama

Wiceminister sprawiedliwości wskazywała, że system powoływania sędziów, który funkcjonował do 2017 roku w Polsce, czyli przed powołaniem nowej Krajowej Rady Sądownictwa był patologiczny i miał charakter "kooptacji". "Obecny kształt Krajowej Rady Sądownictwa w najwyższym stopniu spełnia standardy funkcjonowania państwa prawa" - przekonywała Dalkowska. Jak zaznaczyła KRS stosuje obiektywne oceny w doborze kandydatów.

Jej zdaniem gdyby uchwały KRS z rekomendacją dla prezydenta na powołanie na sędziego były kontrolowane przez sąd wówczas ów sąd stałby się organem uczestniczącym w procesie nominacyjnym. "Konstytucja RP nie przewiduje takiej kontroli" - oświadczyła.

Prok. Andrzej Reczka z Prokuratury Krajowej również wniósł do TSUE o odmowę na pytanie prejudycjalne w tej sprawie. Jak tłumaczył w sprawie, którą zajmuje się NSA "nie ma żadnego łącznika unijnego". "To nie jest pierwsza sprawa, w której instytucja pytań prejudycjalnych jest wykorzystywana instrumentalnie" - mówił Reczka. Jak zaznaczył organizacja wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji państw członkowskich.

Pełnomocnik jednego z sędziów, którego dotyczy sprawa przed NSA Michał Gajdus wskazywał, że każdy sąd krajowy jest sądem unijnym, a art. 19 unijnego traktatu jest wystarczająco precyzyjny by TSUE mógł się wypowiedzieć w tej sprawie.

Jak przekonywał Trybunał Sprawiedliwości nie może obawiać się roli "ostatniej bariery, ostatniego szańca" chroniącego unijne wartości w sądownictwie.

Gajdus zaznaczył, że kandydaci na sędziów, którzy nie dostali pozytywnej rekomendacji od KRS znajdują się próżni prawnej. Ustawodawca zdecydował bowiem, że uchwała przedstawiająca prezydentowi kandydatów staje się prawomocna, jeżeli nie zaskarżyli jej wszyscy uczestnicy postępowania.

W nowelizacji przepisów, którą wprowadzono w trakcie trwania sprawy wprowadzono przepisy przewidujące, że postępowania w sprawach odwołań, wszczęte i niezakończone przed dniem wprowadzanych zmian podlegają umorzeniu z mocy prawa.

"Strona rządowa utrzymuje, że zmiana zasad konkursu w trakcie jego trwania czynią niniejsza sprawę bezprzedmiotową" - krytykowała Marcjanna Dębska reprezentującego innego z kandydatów do SN, który nie dostał rekomendacji KRS.

Ku zadowoleniu przedstawicieli strony rządowej Komisja Europejska uznała, że polskie przepisy dotyczące możliwości odwoływania się od decyzji KRS nie są sprzeczne z prawem UE.

Przedstawicielka KE Agnieszka Stobiecka-Kuik zawnioskowała o to, by Trybunał Sprawiedliwości UE zbadał i wypowiedział się w kwestii niezawisłości sędziów i składów orzekających, w których sędziowie mają orzekać. Jak zaznaczyła zniesienie możliwości sądowej kontroli uchwał KRS "jest problematyczne z punktu widzenia praworządności", ale nie oznacza to jeszcze, że doszło przez to do naruszenia art. 19 unijnego traktatu.

"Art. 19 nie formułuje żądnych wymogów dotyczących powoływania sędziów (...) w tym kontekście nie można mówić o dyskryminacji" - dodał drugi pełnomocnik KE Pieter Van Nuffel.

Trybunał nie podał terminu wydania opinii rzecznika generalnego w tej sprawie. Rozstrzygnięcia można się spodziewać w obecnym półroczu bieżącego roku. We wrześniu TSUE zajmie się kolejnym pytaniem z Polski, w sprawie sędziów powołanych z udziałem nowej Krajowej Rady Sądownictwa.