Z Pauliną Kolowca i Agnieszką Tomaszewską rozmawia Maciej Miłosz

Paulina Kolowca radca prawny z Kancelarii Prawno-Podatkowej Capital Legis, reprezentuje grupy pokrzywdzonych osób w kilkunastu piramidach finansowych

Jak zbudować w Polsce piramidę finansową?

Paulina Kolowca: 90 proc. wszystkich tego rodzaju przedsięwzięć nad Wisłą opiera się na nieruchomościach. To najpopularniejsze cele inwestycyjne. Jako twórca piramidy wymyślam, co chcę wybudować – np. apartamentowiec nad morzem, centrum handlowe albo nowoczesny wieżowiec. Po prostu obiekt, w który warto zainwestować.

Ale co to znaczy „wymyślam”?

Reklama

Agnieszka Tomaszewska radca prawny z Kancelarii Prawno-Podatkowej Capital Legis, reprezentuje grupy pokrzywdzonych osób w kilkunastu piramidach finansowych

Agnieszka Tomaszewska: W tym cały szkopuł. Tej nieruchomości wcale nie muszę mieć. Nie muszę mieć prawa własności ani nawet podpisanej umowy przedwstępnej jej zakupu. Wielokrotnie w przypadku piramid finansowych dochodziło do emisji obligacji czy innych instrumentów finansowych na nieruchomość, która dopiero miała być kupiona. Ale zazwyczaj nigdy do tego nie dochodziło. Na przykład w pobliżu Ronda ONZ w centrum Warszawy jest piękna działka, która stoi od 20 lat pusta. Wymyślam więc sobie, że dogadałam się z miastem i postawię tu przepiękny biurowiec. Zbieram pieniądze, kilkadziesiąt milionów euro na budowę.

Jak się do tego zabieram od strony prawnej?

PK: Zakładam np. spółkę akcyjną. Wystarczy jedna osoba i kapitał o wartości 100 tys. zł. Ale można tych pieniędzy nawet nie mieć. Wystarczy oświadczenie, że mam go w aktywach niepieniężnych, jak samochody, specjalistyczne know-how czy zbiór danych elektronicznych wart 100 tys. zł. Taką spółkę można zarejestrować elektronicznie albo u notariusza w ciągu dwóch tygodni.

Ile to kosztuje?

PK: Z notariuszem można się spokojnie zamknąć w 3 tys. zł.

Mam już spółkę, mam nieruchomość marzeń. Co dalej?

AT: Teraz wystarczy już tylko te marzenia sprzedawać. Robię przepiękne prospekty i wizualizacje, snuję wizje, że wieżowiec będzie miał 45 pięter, zewnętrzne windy, specjalny system własnej generacji prądu, będzie najbardziej eko w mieście itd. Do sprzedaży zatrudniam sprzedawców, którzy wcześniej pracowali w bankach lub domach maklerskich. Oni z poprzednich prac ściągają bazy klientów z informacjami o ich oszczędnościach i np. o tym, kiedy kończą się im lokaty bankowe.

To legalne?

AT: Nie. To jest naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych i RODO. Ale w naszej ocenie w Polsce produkty wielu piramid ostatnich lat był sprzedawane na podstawie baz klientów z różnych instytucji finansowych.

Ktoś za to poszedł do więzienia?

PK: Obecnie trwają postępowania karne, zobaczymy, jaki będzie ich efekt. Nad sprzedawcami nikt nie panuje. Oni są największymi wygranymi piramid – nie ponoszą odpowiedzialności finansowej ani karnej. Zgarniają wielkie prowizje już przy wpłacie pieniędzy klienta do emitenta. A problemy potem mają właśnie emitenci i klienci. Przy sprawie GetBacku zatrzymano kilkudziesięciu sprzedawców, ale ich są tysiące. To takie młode wilczki z Wall Street, z pozyskania kapitału o wartości 500 tys. zł mogą dostać nawet 100 tys. Są agresywni i przywykli do niesamowitego poziomu życia. 5, 10 czy 15 tys. zł miesięcznie im nie wystarcza. I sprzedając takie produkty, są w stanie zarabiać po kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy miesięcznie. To dla nich łatwy pieniądz.

Treść całego wywiadu można przeczytać w piątkowym, weekendowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej.