Sędzia Cichocki to dawny współpracownik b. wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, zarazem jeden z głównych bohaterów tzw. afery hejterskiej. Związany ze stowarzyszeniem "Iustitia" sędzia Starosta to z kolei znany krytyk wprowadzonych przez PiS zmian w wymiarze sprawiedliwości. Miał być - jak donosiły media - jednym z sędziów hejtowanych i dyskredytowanych przez osoby zamieszane w "aferę hejterską".

W 2019 r. portal Onet podał, że pod kierownictwem wiceministra Piebiaka w resorcie sprawiedliwości działała grupa (nazywana "Kastą" lub "Antykastą"), która miała dyskredytować sędziów sprzeciwiających się zmianom w sądownictwie. Ostatnio o działalności grupy opowiedzieli w TVN24 należący do niej sędziowie: Cichocki i Tomasz Szmydt. W zeszły piątek obaj (podobnie jak sędziowie Starosta i Waldemar Żurek) chcieli wziąć udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka poświęconemu tzw. aferze hejterskiej. Przewodniczący komisji Marek Ast (PiS) nie zgodził się jednak na ich obecność i zamknął posiedzenie. W tej sytuacji cała czwórka została zaproszona na posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości.

Reklama

W piątek zespół zebrał się ponownie i wysłuchał informacji m.in. sędziów: Cichockiego i Starosty. Obaj zarzucili obecnej Krajowej Radzie Sądownictwa awanse osób bez kwalifikacji lub członków rodzin i znajomych.

Sędzia Cichocki ocenił, że grupa "Kasta" (skupiła 22 osoby, które komunikowały się ze sobą m.in. za pośrednictwem aplikacji WhatsApp, tworzyły grupę dyskusyjną) była "kuźnią kadr" dla obecnie rządzących. "Awans sędziowski najczęściej odbywa się szczebel po szczeblu - tak jak magister nie zostaje zazwyczaj od razu profesorem zwyczajnym, tak też sędzia sądu rejonowego zazwyczaj nie zostaje od razu sędzią Sądu Najwyższego" - powiedział Cichocki i przytoczył kilka przykładów "awansów skokowych", których dokonała obecna KRS.

Według niego, spośród 22 sędziów z grupy "Kasta", siedmiu otrzymało "rekomendację skokową" o trzy szczeble. "Jeden z nich, sędzia Rafał Stasikowski, orzeka już w Naczelnym Sądzie Administracyjnym; sędziowie: Dariusz Drajewicz, Rafał Puchalski i Andrzej Skowron, zajmujący stanowiska sędziów rejonowych, otrzymali rekomendacje KRS do Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie: Maciej Nawacki, Paweł Mroczkowski i Łukasz Piebiak otrzymali rekomendacje do awansu do NSA. Wiem, że o awanse do SN ubiegają się jeszcze sędziowie: Jarosław Dudzicz i Maciej Mitera - ósmy i dziewiąty z tego kręgu" - wskazał Cichocki.

O dwa szczeble obecna KRS awansowała z kolei - według niego - sędziów: Konrada Wytrykowskiego (awans z sędziego sądu okręgowego do SN) oraz Przemysława Radzika (z sądu rejonowego do sądu apelacyjnego).

Sędzia Starosta powiedział z kolei, że choć sporadycznie zdarzało się niektórym sędziom wyłączanie się w przypadku decydowania o niektórych awansach (wymienił nazwisko sędziego Leszka Mazura), to regułą w obecnej KRS było "głosowanie na kolegów". "Jest awans Puchalskiego i Drajewicza, głosują pozostali; jest awans Nawackiego - głosują Drajewicz i Puchalski, więc oni tylko się zmieniają i działają sobie wsparcia" - wskazał Starosta. W jego ocenie, takie działanie jest "rażąco naganne", a ponadto może oznaczać przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków (art. 231 Kodeksu karnego).

Sędzia wymienił szereg przykładów (opisywanych wcześniej w mediach) awansów będących "ustawkami" KRS, gdzie promowano m.in. członków rodzin i znajomych sędziów z grupy "Kasta" lub osoby bez odpowiedniego doświadczenia. Jedną z takich osób miała być asesor sądowa Sławomira Lerman powołana na stanowisko sędziego rejonowego w Łodzi. "Asesor ma orzekać przez 36 miesięcy i ma być oceniony za 36 miesięcy, a ta pani orzekała tylko przez siedem miesięcy. Wydała tylko 28 wyroków w czasie całej asesury; napisała tylko sześć uzasadnień, w tym jedno po terminie. Jest to córka wiceprezesa sądu apelacyjnego w Łodzi" - wskazał Starosta.

Adwokat Jacek Milczarek z Gorzowa został z kolei - według niego - rekomendowany do NSA. "Jestem z tego samego środowiska, więc wiem, że to był taki przeciętny sędzia rejonowy, więc przeskok z sądu rejonowego, przez adwokata, do NSA jest bardzo duży. Dlaczego tak się stało? Jest to mąż koleżanki Jarosława Dudzicza, członka +neo-KRS+ z aplikacji, Anny Kuśnierz-Milczarek, którą zgłosił Dudzicz na funkcję prezesa Sądu Rejonowego w Gorzowie, a ona zgłosiła Dudzicza do +neo-KRS+" - mówił Starosta.

Sędzia Ewa Kołodziej-Dubowska została natomiast rekomendowana do sądu okręgowego w Białej Podlaskiej. "Jest to siostra członkini +neo-KRS+ Anny Kołodziej-Michałowicz, której mąż Andrzej Michałowicz i szwagier byli członkami grupy +Kasta+" - wskazał Starosta.

Sędzia Karol Rzęsiewicz, rekomendowany do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi i Ministerstwa Sprawiedliwości, wcześniej jedynie przez rok był asystentem sędziego w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy. "+Neo-KRS+ odstąpiła od wymogu stażu. Osoba, która chce być sędzią WSA, musi mieć jakiś staż orzeczniczy, ale od tego wymogu odstąpiono i ten pan wygrał z doświadczonymi sędziami, którzy mieli staż nawet 20-letni" - zaznaczył sędzia.

Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO) zapowiedziała, że opozycja ponownie zwróci się o zwołanie posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie tzw. afery hejterskiej. "I z pewnością będziemy dążyli do tego, aby winni tego obrzydliwego procederu zostali pociągnięci do odpowiedzialności" - dodała.

W piątkowych obradach zespołu parlamentarnego, który skupia posłów: KO, Koalicji Polskiej-PSL, Polski 2050 i Lewicy, wzięli też udział były rzecznik KRS, sędzia Waldemar Żurek oraz prok. Ewa Wrzosek (oboje to znani krytycy reform PiS w sądownictwie).