Do zdarzenia doszło podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę. W tym czasie na wschodzie Polski dyżurowała para polskich samolotów bojowych. Jeden z nich kończył tankowanie w powietrzu, zaś drugi znajdował się w rejonie polsko-ukraińskiej granicy.
Ukraiński MiG-29 przy polskiej granicy. Mogło dojść do fatalnej pomyłki
Generał Ireneusz Nowak relacjonuje, że około godz. 3:40 zarówno polskie dowództwo, jak i pilot F-16 nie były w stanie jednoznacznie zidentyfikować obiektu poruszającego się bezpośrednio w pobliżu granicy.
Później okazało się, że był to ukraiński MiG-29. Samolot był obserwowany przez polskiego F-16 oraz część naziemnych systemów obrony powietrznej, jednak początkowo nie było jasne, że maszyna należy do ukraińskiego lotnictwa.
W przypadku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez ukraiński myśliwiec sytuacja mogła stać się szczególnie niebezpieczna.
- Jeżeli pilot ukraiński zagapiłby się na 30 sekund, naruszyłby polską przestrzeń powietrzną, to być może musielibyśmy decydować, czy otworzyć do niego ogień. Ten MiG wówczas zaburzył nasze postrzeganie sytuacji - wyjaśnia gen. Ireneusz Nowak w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Ryzyko takiego zdarzenia było duże ze względu na rosyjski atak. W przestrzeni powietrznej w pobliżu granicy znajdowały się wówczas zarówno rosyjskie środki napadu powietrznego, jak i ukraińskie lotnictwo.
Polska nie znała pozycji ukraińskich myśliwców. Teraz jest inaczej
Generał ocenił, że jest w 80 proc. przekonany, iż uderzenie rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia nie było przypadkowe. Jego zdaniem trajektoria lotu pocisku nie wskazywała na inny cel po stronie ukraińskiej i prowadziła w kierunku miejsca, w którym ostatecznie doszło do eksplozji.
Powodem problemów z identyfikacją MiG-a-29 był zakres informacji przekazywanych przez Ukrainę stronie polskiej. Jak wyjaśnił gen. Nowak, system zarządzania i kontroli obrony powietrznej Wiriaż przekazywał Polsce dane o rosyjskich rakietach i dronach mogących zagrozić polskiej przestrzeni powietrznej, ale nie obejmował informacji o położeniu ukraińskich samolotów.
Ukraina celowo ograniczała przekazywanie takich danych ze względów operacyjnych. Informacje o położeniu i ruchach własnego lotnictwa są szczególnie wrażliwe, ponieważ ich ujawnienie mogłoby ułatwić Rosji lokalizowanie ukraińskich maszyn i zwiększyć zagrożenie dla ich załóg.
Po analizie zdarzenia polskie Dowództwo Operacyjne zwróciło się do szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i dowódcy Sił Powietrznych Ukrainy o przekazywanie informacji o ruchach ukraińskiego lotnictwa w rejonie polskiej granicy. Od tego momentu Ukraina zaczęła przekazywać stronie polskiej takie dane.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
