Nowe Rosomaki Long dla Wojska Polskiego
. Spółka Rosomak odpowiadać ma za produkcję pojazdów, a HSW za stworzenie wież ZSSW-30.
Dwie informacje dotyczące zawartej umowy są szczególnie ciekawe. Pierwszą jest kwota. Oczywiście należy pamiętać, że wartość umowy uwzględnia także pakiet logistyczny i szkoleniowy, ale nadal jest to niezwykle wysoka cena jak na pojazd tego typu. Pocieszeniem może być fakt, że pieniądze to zostają w kraju.
Dlaczego? W ostatnich latach spółka Rosomak otrzymała zamówienia na 40 specjalistycznych wozów (11 w wersji RSK oraz 29 WEM), integrację 70 już istniejących podwozi z ZSSW-30 oraz budowę od zera 58 nowych pojazdów z ZSSW. Dostawy dopiero za 3 lata są więc efektem niewystarczających mocy produkcyjnych zakładów Rosomak S.A.
Pojazdy w wersji Rosomak-L to wozy, które opracowano w ramach programu Mid-Life Update (MLU). KTO wyposażone będą w wyrzutnię z ppk Spike. W przypadku wzrostu zdolności produkcyjnych wytwórcy oraz potrzeb Sił Zbrojnych RP umowa przewiduje możliwość zwiększenia liczby dostarczanych pojazdów.
Kosiniak-Kamysz: W Siłach Lądowych nie brakuje już Rosomaków
W trakcie ceremonii podpisania umowy wykonawczej na nowe kołowe transportery opancerzone dla Wojska Polskiego premier stwierdził, że w Siłach Lądowych nie brakuje Rosomaków.
- 80 KTO Rosomak-L jest potrzebnych, bo to jest podstawowy sprzęt, którym dzisiaj posługują się Polscy żołnierze. , ale w tej najnowocześniejszej wersji są po prostu bardzo potrzebne — stwierdził minister obrony narodowej.
. Liczba, o której wspomina premier, pokrywa się z liczbą wszystkich wyprodukowanych oraz zamówionych Rosomaków. Podsumujmy zatem produkcję Rosomaków w Polsce.
Czy zatem minister miał rację?
Ile Rosomaków ma Polska?
No cóż — odpowiedź brzmi „nie”. I to z kilku powodów. Okazuje się zatem, że ich liczba jest wyraźnie niższa od deklarowanej przez ministra.
To jednak nie jest jedyna nieścisłość. Abstrahując już od tego, czy mamy odpowiednią liczbę wozów specjalistycznych, należy zauważyć, że wozów w wersji bojowej mamy znacznie mniej.
(a ok. 100 wozów prawdopodobnie trafiło potem na Ukrainę). Dodając nawet wersje z karabinem 12,7 mm (39 sztuk), przy pomocy posiadanych i zakontraktowanych wozów będziemy w stanie wyposażyć nie więcej niż 8 batalionów zmotoryzowanych (każdy po 58 sztuk, co daje 464 Rosomaki) i jest to optymistyczne założenie. Tymczasem potrzeby są znacznie większe.
Ile Rosomaków potrzebuje Wojsko Polskie?
Skoro już wiemy, że w Wojsku Polskim nie ma 1000 Rosomaków, to pora ustalić, jak wiele ich w ogóle potrzeba? Obie posiadają po 3 bataliony, ale dla jednego z nich nie starczyło KTO i nadal wyposażony jest w archaiczne BWP-1.
Można założyć, że docelowo wszystkie te bataliony mają otrzymać kołowe transportery opancerzone. (dotychczas podlegał pod 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich). To kolejny batalion, który oczekuje dostaw KTO.
. Plany zakładają, że każda będzie liczyć po trzy bataliony zmotoryzowane (a więc wyposażone w KTO) oraz jeden batalion czołgów. Powstać ma także kolejna dywizja (8 Dywizja Piechoty Armii Krajowej). Nie można wykluczyć, że także tam powstaną bataliony zmotoryzowane, ale jest to znacznie odległa wizja.
a liczba ta nie uwzględnia żadnych rezerw czy pojazdów specjalistycznych (których nadal brakuje). Obecne zakupy są więc jedynie ułamkiem potrzeb Sił Zbrojnych.
Nowy Kołowy Transporter Opancerzony dla Wojska Polskiego
Należy jednak uczciwie przyznać dwie rzeczy. Po pierwsze, część batalionów zmotoryzowanych dopiero powstaje lub jest w planach. Z drugiej jednak strony powstaną one prawdopodobnie przed 2027 rokiem, a wtedy mają zacząć się dopiero dostawy Rosomaków w wersji Long.
. W jego ramach 14 sierpnia 2023 roku podpisana została umowa ramowa na ok. 1000 wozów tego typu. Gdyby niedługo podpisano stosowne umowy wykonawcze, to możliwe byłyby dostawy w najbliższych latach. Obecnie armia ma jednak inne priorytety i niewiele wskazuje, aby w ciągu najbliższych 3 lat w Polsce pojawiły się pierwsze wozy. Luka w zdolnościach nie zostanie więc zasypana.
