"Uwikłany", czyli korpothriller nad Wisłą [RECENZJA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 marca 2022, 18:12
Zabijcie mnie, ale nie pamiętam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio - a nawet czy kiedykolwiek - serwowałem państwu recenzję thrillera korporacyjnego. Czas nadrobić zaległość. Poznajcie „Uwikłanego” - pisze Rafał Woś.

Korpothriller to osobny gatunek literacki, zaś jego klasycy, jak Stephen Frey, Christopher Reich czy Joseph Finder, trafiają na listę bestsellerów „New York Timesa”. Prócz klasycznego thrillera biznesowego osadzonego najczęściej w świecie finansów i bankowości (króluje Wall Street) mamy jeszcze całą masę podgatunków - thrillery prawnicze, polityczne czy technothrillery.

„Uwikłany” jest thrillerem biznesowym, zaś jego akcja nie dzieje się w Nowym Jorku czy Londynie, tylko w polskim sektorze bankowym od września do grudnia 2000 r. „To, o czym tu przeczytacie, jest fikcją. Żadna z występujących postaci w rzeczywistości nie istnieje. Włącznie z narratorem” - zastrzega już na pierwszych stronach autor „Uwikłanego” Kazimierz Jaśkiewicz. Ale spoglądając na jego biogram, możemy przeczytać: „Byłem finansistą (…), poznałem ścieżki konsultingu i pokrętne trakty korporacyjnej dżungli”. Trudno więc nie dostrzec szeregu podobieństw między autorem a głównym bohaterem i narratorem „Uwikłanego” Jankiem Sawickim.

CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj