Mateusz i Kasia to roboty dostarczające jedzenie w zasięgu 3 km. Jedna z maszyn miała już okazję zaprezentować swoje możliwości dla lubelskiego lokalu „Chisza”. „Mateusz to robot, który w przyszłości dowiezie Wam ulubiony posiłek z naszej restauracji” – zapowiadają przedstawiciele w mediach społecznościowych.

– W następnym roku chcemy poszerzyć zasięg do 5 km. Obecnie nasz sprzęt jest półautonomiczny, czyli bardzo mocno wspierany przez operatora – osobę, która zajmuje się tym zdalnie. Za rok maszyna będzie już w około 95 proc. niezależna – zapowiada Sergiusz Lebedyn, prezes Delivery Couple, firmy odpowiedzialnej za stworzenie robotów.

Reklama

– Robiliśmy różnego rodzaju oprogramowania dla gastronomii, zaczęło się od rozwiązania dla automatyzacji rezerwacji stolików w restauracji – mówi szef Delivery Couple. Praca zmieniła się pod wpływem pandemii COVID-19 i lockdownu. – Trzeba było zająć się czymś innym. Wybór padł na dostawę jedzenia. Tak naprawdę poznałem ten proces “od pieczenia bułki, do dostarczenia burgera” – dodaje, opowiadając o tym, co skłoniło go do rozpoczęcia działalności.

Pomysłodawca projektu tłumaczy, że w swojej ówczesnej pracy dostrzegł problem związany z transportem zamówienia pod ustalony adres. Jego zdaniem zarządzanie kierowcami oraz samochodami przysparza czasami zbyt wiele kłopotów restauratorom – niektórzy z nich nie potrafią nad tym zapanować.

Jak stworzyć “pudełko na kółkach”, które dostarcza jedzenie?

– Na świecie jest ogólnie około 10 firm, zajmujących się produkcją robotów, dostarczających jedzenie. Podczas pracy w gastronomii zrozumiałem, że tę metodę można też wykorzystać u nas – wyjaśnia Sergiusz Lebedyn. – Pewnego wieczoru pomyślałem, że ciekawym rozwiązaniem byłoby zrobienie takiego “pudełka na kółkach”, które będzie samo dostarczać jedzenie do klienta – tłumaczy.

– Szybko zorientowałem się, że robiąc to samodzielnie czeka mnie długa droga – wspomina. Postanowił szukać osób, które pomogą mu przy pracy nad sprzętem. – Na część z nich trafiłem przez przypadek, część poznałem celowo, ponieważ mówiłem, nad czym pracuje i kogo szukam.

– Mój zespół składa się z osób, które mają bardzo dobre doświadczenie. Jeden z moich konstruktorów – Szymon Szostak – jest wicemistrzem w konkursie robotyki z 2017 roku na poziomie światowym – podkreśla Sergiusz Lebedyn.

Robot w gastronomii – jak to działa?

Klient będzie miał prawo wyboru; sam zdecyduje za pomocą aplikacji, czy będzie chciał otrzymać zamówienie dostarczone przez maszynę, czy też pozostanie przy konwencjonalnej metodzie z udziałem kuriera.

Osoba, przyjmująca zamówienie w restauracji, zaznacza, ile czasu potrzebuje na przygotowanie posiłku. Wówczas operator dostaje informację, o której robot musi pojawić się przed restauracją. Gdy pojawi się pod wskazanym miejscem, obsługa dostaje powiadomienie. Następnie ktoś z personelu wychodzi z lokalu, by pozostawić zamówienie w kontenerze. Górna pokrywa otwiera się za pomocą aplikacji.

Po zamknięciu klapy przygotowany robot rusza w drogę do klienta, a osoba zamawiająca dostaje sms-a mniej więcej o takiej treści: „​​​​Cześć, tu Mateusz z Delivery Couple. Jestem w drodze z twoim jedzeniem, będę za około 20 min”. – Kolejna wiadomość zostaje wygenerowana, kiedy sprzęt jest już w pobliżu celu. Pojawia się też prośba do korzystającego z usługi. Robot przypomina, by osoba czekała na zamówienie przed budynkiem. Transport pod same drzwi – na przykład w blokach – utrudniają schody. Kiedy zamówienie dociera już na miejsce, klient za pomocą aplikacji otwiera pokrywę i odbiera jedzenie.

Co z trudnościami, które maszyna może napotkać na swojej drodze? – Jeśli mówimy o przeszkodach, to po pierwsze maszyna ma naprawdę wiele czujników. Jeżeli robot widzi, że zbliża się do czegoś i ta odległość jest na mniej niż 10 cm, to po prostu automatycznie się zatrzymuje. Co z bezpieczeństwem? Nie planujemy dowozić drogich rzeczy, poza tym on zabezpiecza sam siebie – są w nim m.in. kamery – podkreśla prezes Delivery Couple. – Dodatkowo klapa jest też zamykana na mocny zamek. Nie wystarczy ją jedynie podnieść do góry. Trzeba będzie połamać część robota, a mając teraz publiczne kamery i te, które są przy sprzęcie, sprawcy nie będzie trudno zidentyfikować.

Możliwości robota sprawdził jeden z lubelskich lokali gastronomicznych. – Ze względu na to, że tworzymy lokalną aplikację do zamawiania jedzenia, mamy bardzo dużą pulę restauracji – tłumaczy, pytany o to, czy trudno było znaleźć miejsce do przetestowania metody z udziałem maszyny.

Robot jest napędzany energią elektryczną. Wyposażono go w torbę termiczną, temperaturę można kontrolować poprzez oprogramowanie. – Jesteśmy w stanie zagwarantować, że jedzenie zostanie dostarczone w odpowiedniej formie. Będziemy jeszcze robić głębsze badania, jeśli chodzi o temperaturę, w której będą dostarczane poszczególne posiłki.

Akumulator będzie pozwalał maszynie na pracę w czasie od 8 do 12 godzin – wpływać będzie na to m.in. ustawienie temperatury. – Wiemy, że przy niższych temperaturach pojemność baterii delikatnie się obniża. W przypadku robota zawsze można jej “dołożyć” trochę więcej. Taka technologia w Tesli z roku na rok doszła do tego, że ta sama ilość baterii uzyskała 20 proc. więcej pojemności energii.

Dostawy przesyłek, dark stores. Co będzie następne?

W przyszłym roku pojawi się co najmniej 40 takich urządzeń. – Widzimy, że potencjał rynku jest na tyle duży, że nie jest to tylko gastronomia (gdzie jesteśmy w stanie bez większego problemu tylu klientów znaleźć). Teraz też jest bardzo popularny trend „dark stores” (magazyny, w których jest tylko towar, miejsce działa za pomocą usług kurierskich) – mówi Sergiusz Lebedyn. – Chcemy pomóc każdemu biznesowi otworzyć się na dostawę. Widzimy, że coraz bardziej społeczeństwo woli, żeby produkt był dostarczany pod drzwi.

– Widać, że ilość zakupów w internecie rośnie. Kiedyś może było to nie do pomyślenia, że zakupy mogą przywieźć do domu – chociaż większe sklepy już to robiły – niedługo będzie to już normalność – twierdzi prezes Delivery Couple. – Myślimy też o rynku przesyłek wewnątrz miasta. Czasem się zdarzy, że chcemy komuś coś wysłać – na przykład dokumenty. To jest też rynek do zagospodarowania.

Jaki jest koszt takiej maszyny? – Z oczywistych względów nie mogę podać dokładnej ceny, natomiast będziemy w stanie zbudować robota w kwocie poniżej 20 tys. zł. – Roboty nie będą na sprzedaż. To jest technologia, która będzie zawsze wewnątrz firmy, my będziemy firmą kurierską, która udostępnia rozwiązanie. Model jest taki, że restauracja/klient płaci za dostawę, a sprzęt będzie do dzierżawy.

Maszyny zastąpią kelnerów?

Pomysł, związany z angażowaniem maszyn przy pracy w gastronomii, jest również coraz częściej wykorzystywany za granicą.

W jednej z niemieckich restauracji robot dostarcza zamówienia gościom do stolików – to przykład z nadbałtyckiego kurortu Grömitz.

„Robot nie może i nie powinien zastępować specjalistów, którzy już pracują w restauracji. Raczej powinien ich odciążyć” – powiedział cytowany przez serwis NDR Tim Bornewasser, właściciel lokalu, który “zatrudnił” maszynę o imieniu Bella.

Sprzęt pojawił się w niemieckiej restauracji z powodu braków kadrowych. Problem z pracownikami w gastronomii wystąpił po lockdownach. Podczas przerwy część kelnerów musiała szukać innego źródła utrzymania.

„(…) Teraz polegam na technologii” – podkreślił Bornewasser. Rozwiązanie swoich problemów, wywołanych koronakryzysem, znalazł w sieci. Tam trafił na ogłoszenie ws. Belli. Kupił maszynę za około 20 tys. euro. „Zakładam, że zwróci się po 120 dniach” – przypuszczał, komentując cenę.

Robotowi, który zagościł w Grömitz, w poruszaniu się i omijaniu przeszkód pomaga system nawigacji. Sprzęt ma wysokość 1,50 m. Nie jest jednak w 100 proc. samodzielny. Bella przy uzupełnianiu tacy na zamówienie potrzebuje pomocy człowieka. Atutem maszyny za to jest fakt, że może komunikować się z gośćmi.

Pizza, roboty i klienci

Latem o francuskiej odpowiedzi na problemy w branży gastronomicznej rozpisywały się międzynarodowe media. W jednej z paryskich dzielnic powstał lokal obsługiwany przez roboty serwujące pizzę.

Tutaj ingerencja człowieka jest znacznie mniejsza. Goście składają zamówienie, a roboty? Przyrządzają ciasto, dodają sos pomidorowy, ser, warzywa oraz inne dodatki. Umieszczają również pizzę w piekarniku. Ich zadaniem jest także pakowanie posiłku.

Dodatkową atrakcją dla klientów jest to, że mogą obserwować, jak maszyny samodzielnie przyrządzają dla nich pizzę.

„To bardzo szybki proces, czas jest doskonale kontrolowany, a jakość gwarantowana, ponieważ roboty są spójne” – zaznaczył, cytowany przez serwis France24, Sebastien Roverso, współzałożyciel i wynalazca robota Pazzi.

Praca nad projektem trwała osiem lat. Zespół, odpowiedzialny za stworzenie pomysłu, chciał zadbać o jakość w kwestii samodzielności sprzętu.

„Dzisiaj robimy bardzo dobrą pizzę, ale wciąż staramy się ją ulepszyć, nie zamierzamy na tym poprzestać” – podkreślił Thierry Graffagnino, szef kuchni i trzykrotny zwycięzca World Pizza Contest w Rzymie, który został zaproszony do projektu, by pomóc w opracowaniu przepisów w lokalu obsługiwanym przez roboty.

„Masz pizzę neapolitańską, pizzę sycylijską, pizzę rzymską, a teraz jest pizza Pazzi – jest robiona przez robota, ale w końcu to zdrowa konkurencja” – ocenił Graffagnino.

Branża fast food wszędzie boryka się z kryzysem pod względem zatrudniania i możliwości znalezienia pracowników” – mówił wówczas za to Philippe Goldman, dyrektor zarządzający start-upu.

Roboty z lepszą pozycją na rynku?

Lockdown doprowadził do kłopotów w gastronomii, a jednocześnie zwiększył zapotrzebowanie na dostawy bezkontaktowe, co umocniło na rynku pozycję robotów.

Jak wynika z raportu Research Dive, w okresie od 2021 do 2028 roku globalny rynek robotów dostawczych zwiększy przychody do poziomu 2,4 mld dol. przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu wynoszącym 17,8 proc.

Raport, opisujący sprzęty dostawcze, został podzielony na segmenty, do których podano prognozowane przychody:

  • pojemność – masa towaru do 10 kg: 1 105,5 mln dolarów
  • liczba kół – podsegment 6 kół (najbardziej dochodowy): 1 137,4 mln dolarów
  • odbiorca końcowy – podsegment handlu detalicznego: 835,3 mln dolarów 
  • region – przewiduje się, że dominująca na rynku będzie Ameryka Północna: 811 mln dolarów

Wśród “czołowych graczy” na globalnym rynku robotów dostawczych wymieniono: Panasonic Corporation, Amazon.com, Inc., JD.com, Postmates Inc., Boston Dynamics, Inc., Starship Technologies, Aethon., Cleveron, Nuro, Inc. oraz Savioke, Inc.

Rosnące wykorzystanie technologii – takich jak sztuczna inteligencja (AI) i uczenie maszynowe (ML) – może dać w przyszłości “ogromne możliwości” w przypadku maszyn dostawczych. Ta forma transportu produktów jest również rozwiązaniem na zwiększony popyt w sektorze e-commerce oraz logistyki.