Uspołecznianie dotyczy także zysków. Czy państwo powinno się włączyć w produkcję szczepionki?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 stycznia 2021, 20:02
szpital koronawirus szczepionka
<p>Przygotowanie do szczepienia przeciw Covid-19</p>/Agencja Gazeta
Sugerowanie ewentualnej skuteczności państwa we wdrażaniu przełomowych produktów nadal może być traktowane jako co najmniej faux pas. Przekonał się o tym Adrian Zandberg, który w jednym z programów publicystycznych delikatnie zasugerował, że państwo mogłoby się w jakiś sposób włączyć w produkcję szczepionki, co liberalna posłanka Katarzyna Lubnauer skwitowała krótko i dobitnie: „komunizm”.

Pomysł uspołecznienia kluczowego patentu, co mogłoby uratować tysiące istnień i przyspieszyć walkę z pandemią, kojarzy się najwyraźniej z PRL (dla przypomnienia: to okres, kiedy strzelało się do robotników, a SB katowała ludzi). Naprawdę? Połączenie wysiłków państwa i biznesu miałoby być zbrodnią, która przyniosłaby więcej złego niż sam wirus? W 2021 r. powinno już być oczywiste, że w krajach wysoko rozwiniętych własność prywatna i publiczna wzajemnie się przenikają i nikt już nie traktuje ich po doktrynersku jako nienaruszalnej świętości. Rola państw i polityki rządów w wynalazczości i odkrywaniu przełomowych rozwiązań jest już dobrze udowodniona, spierać można się ewentualnie o jej faktyczną skalę. A skoro tak, to uspołecznianie korzyści płynących z innowacji formalnie należących do sektora prywatnego nie powinno już być traktowane jako herezja, tylko zwyczajna kwestia do dyskusji.

Szczepionka prywatno-publiczna

Równocześnie powstaje lub już powstało kilka różnych preparatów uodparniających na COVID-19. Według danych firmy analitycznej Airfinity tylko preparat spółki Sinovac oraz jeden z dwóch preparatów powstających przy współudziale francuskiego Sanofi obyły się bez wsparcia z budżetu państwa. Preparat Pfizera i BioNTecha powstał z 15-proc. wkładem wydatków rządowych. Cały projekt kosztował 2,25 mld funtów, z czego 330 mln pochodziło ze środków publicznych. Najdroższa szczepionka, będąca efektem współpracy firmy AstraZeneca z naukowcami z Oksfordu, w 18 proc. została sfinansowana pieniędzmi publicznymi – mowa dokładnie o kwocie 1,45 mld funtów. Produkt Johnson & Johnson został w niemal połowie sfinansowany ze środków publicznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj