O sytuacji na amerykańskim rynku nieruchomości na podstawie raportu National Association of Realtors dla CNN Business pisze Anna Bahney.

Nabywca coraz starszy i bogatszy

Eksperci z United States Census Bureau alarmują, że posiadanie domu znajduje się coraz bardziej poza zasięgiem przeciętnej amerykańskiej rodziny. Średni dochód roczny jej członków to 75 000 dolarów. Jeszcze w 2022 roku dochód roczny przeciętnego nabywcy nieruchomości wynosił 88 000 dolarów. W 2023 roku było to już 107 000 dolarów. Ten wzrost – o 22 proc. – jest najwyższym odnotowanym w historii.

Reklama

Pozostałe dane nie wykazują aż takiej dynamiki, jednak również są niepokojące. W 2022 roku wiek przeciętnego nabywcy wyniósł rekordowe 59 lat. W 2023 roku jest niewiele niższy – 58 lat. Historyczne średnie przekracza też wiek kupujących swój pierwszy dom – w 2022 roku było to 36 lat, w 2023 – 35. Niższy od historycznej średniej, wynoszącej 38 proc., jest też odsetek kupujących pierwszą nieruchomość – w 2023 roku wynosi 32 proc. To poprawa w stosunku do 2021 roku, kiedy było ich tylko 26 proc., niemniej – trend pozostaje zwyżkowy.

Marzenia mniejszego metrażu

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Bahney wymienia przede wszystkim gwałtowny wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych w przeciągu ostatnich dwóch lat. Nie bez winy jest też fakt, że rynek nie prezentuje zbyt wielu ofert, a ich ceny wciąż rosną.

Domy więc nadal są chętnie kupowane, ale przez ludzi bogatych. Takich, w których roczny dochód członka gospodarstwa domowego osiąga sześciocyfrowy wynik. Towar „dom” znalazł się poza zasięgiem przeciętnych amerykańskich nabywców. Można powiedzieć, że stał się luksusem. Większość amerykańskich snów śni się dzisiaj na mniejszych metrażach.

Dom towarem, nie prawem

Schodów przybyło już na etapie wkładu własnego (ang. downpayment). Jego wysokość jest największa od dwóch dekach – wynosi 8 proc. w przypadku pierwszego domu i 19 proc. za każdy kolejny. To skutek praktyki licytacyjnej, którą zaczęli stosować nabywcy, oferując sprzedawcom konkurencyjne przedpłaty. I przy okazji oszczędzając na ratach kredytu hipotecznego.

Na starcie w uprzywilejowanej pozycji w wyścigu po dom znaleźli się więc ci, którzy dysponowali największym kapitałem. I dzięki temu, że nim dysponowali, mogli sumarycznie wydać mniej niż starający się o tę samą nieruchomość właściciele mniejszego kapitału. Idealny przykład logiki wolnorynkowej – bogaci się bogacili, biedni biednieli, a w przepaść nierówności wpadła kolejna rzecz, którą w spełnionym american dream każdy Amerykanin powinien mieć.