W ostatnich miesiącach braki kadrowe w Wielkiej Brytanii zostały spotęgowane przez przepisy, które wymagały izolowania osób, mających kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. Mimo tego, że obostrzenia zostały zniesione, brak pracowników jest coraz bardziej dotkliwy.

Głodne Boże Narodzenie

„Kiedy nie masz ludzi, masz problem – i to jest coś, co obserwujemy w całym łańcuchu dostaw. Kryzys pracowniczy jest problemem pobrexitowym i jest szeroko zgłaszany w całym sektorze żywności i napojów” - uważa Richard Griffiths, dyrektor generalny British Poultry Council.

Już teraz w sklepach brakuje między innymi chleba i napojów bezalkoholowych. Handlowcy mają coraz większy problem z budowaniem zapasów potrzebnych w okresie przedświątecznym. „Niedobory są na gorszym poziomie niż kiedykolwiek widziałem” – mówił w "The Times" Steve Murrells, prezes brytyjskiej wielobranżowej spółdzielni konsumenckiej Co-op.

Z danych British Poultry Council wynika, że aż 16 proc. miejsc pracy w branży drobiarskiej wciąż jest nieobsadzonych. Krajowa produkcja kurczaków spadła o 10 proc., a produkcja świątecznego indyka, tradycyjnie podawanego na obiad w pierwszy dzień Bożego Narodzenia, zostanie zmniejszona o jedną piątą.

Brakuje też ok. 14 proc. pracowników w branży pakowania mięsa. Nick Allen, dyrektor generalny British Meat Processors Association, powiedział BBC, że przemysł stracił zbyt wielu robotników, którzy po brexicie wrócili do Europy. Zdaniem Richarda Griffithsa, dyrektora generalnego British Poultry Council, ratunkiem mogłoby się okazać rozszerzenie przez rząd programu zatrudniania sezonowych pracowników rolnych na sektor mięsny.

Kierowca tira potrzebny od zaraz

Brak wykwalifikowanych kierowców ciężarówek wśród Brytyjczyków oraz powrót obywateli UE do krajów swojego pochodzenia doprowadziły do tego, że obecnie na Wyspach Brytyjskich brakuje około 100 000 kierowców ciężarówek - z tego aż 20 proc. to obywatele krajów unijnych, którzy opuścili Wielką Brytanię po brexicie, szacuje Stowarzyszenie Transportu Drogowego.

Zaostrzone przepisy imigracyjne wprowadzone przez rząd Wielkiej Brytanii po brexicie uniemożliwiają pracodawcom uzupełnienie wakatów pracownikami tymczasowymi ze Starego Kontynentu. Zamiast tego niektóre firmy, w tym Tesco, oferują kierowcom premie w wysokości 1000 GBP za podpisanie umowy.

Ale to może nie wystarczyć, by przyciągnąć dostateczną liczbę pracowników z rynku pracy, na którym jest rekordowy milion wolnych miejsc pracy i stopa bezrobocia poniżej 5 proc.

Richard Walker, dyrektor zarządzający sieci supermarketów należących do grupy Iceland, powiedział, że rząd zaostrzył kryzys w branży logistycznej, ponieważ nie umieścił zawodu kierowcy ciężarówki na liście „pracowników wykwalifikowanych”, co pozwoliłoby na zwiększyć zatrudnienie pracowników z zagranicy.

Londyn stawia na krajową siłę roboczą

Brytyjski rząd nie docenił znaczenia kierowców ciężarówek i pracy, którą wykonują. Ale nawet jeśli udałoby się odpowiednich pracowników zrekrutować z zagranicy, mogliby oni podjąć pracę dopiero po czterech, sześciu tygodniach. Najpierw każdy z nich musi znaleźć odpowiednie zakwaterowanie, uzyskać dokumenty uprawniające do podjęcia pracy i wykazać się negatywnym testem na koronawirusa.

Helen Dickinson, dyrektor naczelna British Retail Consortium, przedstawiła brytyjskiemu rządowi propozycje rozwiązania problemu niedoboru wykwalifikowanych pracowników. Wśród nich znalazł się między innymi pomysł zapewnienia tymczasowych wiz pracownikom z UE i zmiany sposobu finansowania szkoleń kierowców. Ze swojej strony rząd zapowiedział podjęcie działań mających na celu zwiększenie liczby egzaminów na prawo jazdy dla kierowców ciężarówek. Rzecznik rządu zapowiedział również, że wprowadzenie w życie „większości rozwiązań” będzie należało jednak do przemysłu.

„Chcemy, aby pracodawcy dokonywali długoterminowych inwestycji w rodzimą siłę roboczą w Wielkiej Brytanii, zamiast polegać na pracownikach z zagranicy, a nasz plan pracy pomaga ludziom w całym kraju przekwalifikować się, zdobyć nowe umiejętności i wrócić do pracy” – dodał rzecznik.