Połowa miasta bez ogrzewania
To najpoważniejszy kryzys ciepłowniczy w stolicy od początku wojny. Kliczko nie ukrywa, że atak był najbardziej dotkliwy dla infrastruktury miasta od początku konfliktu. W efekcie zaapelował do mieszkańców, by – jeśli mają taką możliwość – tymczasowo opuścili Kijów.
Woda spuszczana z rur, by nie zamarzła
Ukraińskie służby komunalne rozpoczęły awaryjne spuszczanie wody z systemów grzewczych w budynkach. To drastyczny krok, który oznacza, że w najbliższym czasie nie ma szans na przywrócenie ogrzewania w wielu lokalach. Zdaniem deputowanego Ołeksieja Kuczerenki, taka sytuacja zdarza się po raz pierwszy od początku wojny.
W ten sposób służby próbują ratować infrastrukturę przed całkowitym zniszczeniem. Gdy woda w rurach zamarznie, może dojść do ich pęknięcia, a to oznaczałoby konieczność długich i kosztownych napraw.
Ciemność i chaos komunikacyjny
Ponad pół miliona mieszkańców Kijowa zostało bez prądu, a miasto pogrążyło się w komunikacyjnym paraliżu. Lewobrzeżna część stolicy została praktycznie całkowicie odcięta od energii po uderzeniach w elektrociepłownie TET-4 i TET-6. Na przystankach piętrzą się kolejki, nie kursują tramwaje ani trolejbusy, a metro działa w trybie awaryjnym – z pociągami co 20–25 minut.
Władze apelują, by unikać podróży i schodzić do metra tylko w sytuacjach ekstremalnych. Tymczasem po prawej stronie miasta obowiązują planowe, ale coraz dłuższe przerwy w dostawie energii.
Nawet parlament bez ogrzewania
Problemy dotknęły także centrum decyzyjne Ukrainy. Budynek Rady Najwyższej pozostaje bez ogrzewania i wody. Deputowani informują o trudnych warunkach pracy, a ukraińskie media donoszą o „paraliżu państwa” na poziomie administracyjnym.