"Nie ma żadnego miejsca dla krytyki i nie powinno być miejsca dla takich histerycznych reakcji" - oznajmił przedstawiciel Kremla. Wyraził ocenę, że Ukraina nie ma prawa ingerować w sytuację związaną z kontraktem Gazpromu z Węgrami.

Odrzucił zarzuty, że Rosja i Gazprom wykorzystują gaz jako oręż przeciwko Ukrainie. "Rosja nigdy nie stosowała, nie stosuje i nie ma zamiaru stosować błękitnego paliwa w celu karania kogokolwiek" - oznajmił. Zastrzegł, że Rosja wykorzystuje gaz "wyłącznie we własnych interesach" i w celu "poprawienia dobrobytu Rosjan".

Reklama

Rzecznik Kremla powiedział także, że reakcja Kijowa "nie wymaga żadnych działań w odpowiedzi" ze strony Rosji.

Zapewnił, że kontrakt z Węgrami opiera się na korzystnych warunkach. Umowa "będzie gwarantowała niezawodne, przewidywalne i rytmiczne dostawy błękitnego paliwa na Węgry poprzez pewne i korzystne ekonomicznie trasy" przesyłu gazu - mówił Pieskow.

"Nie ma tu naruszenia niczyich praw, ani też jakichś norm - międzynarodowych czy handlowych. Wątpliwe, by jakiś kraj, w tym Ukraina, miał prawo ingerować w ten aspekt relacji rosyjsko-węgierskich" - oświadczył.

Rzecznik prezydenta Władimira Putina powiedział także, że Rosja była i pozostaje "absolutnym i bezspornym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego kontynentu europejskiego". Gazprom jest bliski osiągnięcia rekordu wielkości dostaw do krajów europejskich i jest gotów zawierać nowe kontrakty - podkreślił Pieskow.

Węgry podpisały w poniedziałek z Rosją 15-letnią umowę na dostawy gazu. Gazprom ma dostarczyć Węgrom 4,5 mld m sześc. gazu rocznie dwoma szlakami: 3,5 mld m sześc. z południa, przez Serbię, a pozostałe 1 mld - przez Austrię.

Ukraińskie MSZ wydało oświadczenie, w którym wyrażono zdziwienie i rozczarowanie decyzją Węgier. Resort podkreślił, że Ukraina uważa to za "wyłącznie polityczną, nieuzasadnioną ekonomicznie decyzję, podjętą dla zadowolenia Kremla i na szkodę narodowym interesom Ukrainy".