Armenia: Służba bezpieczeństwa twierdzi, że udaremniła zamach na premiera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 listopada 2020, 21:34
Premier Armenii Nikol Paszynian
<p>Premier Armenii Nikol Paszynian</p>/ShutterStock
O udaremnieniu zamachu na premiera Nikola Paszyniana poinformowała w sobotę Służba Bezpieczeństwa Narodowego (SNB) Armenii.

SNB podała, że jej funkcjonariusze wykryli, że doszło do nielegalnego zakupu i przechowywania broni, amunicji i materiałów wybuchowych przez grupę osób z zamiarem przejęcia władzy w Armenii.

W komunikacie SNB przekazano, że osoby te, nie zgadzające się z wewnętrzną i zagraniczną polityką państwa, zamierzały przejąć władzę, zabijając Paszyniana.

Wcześniej adwokatka jednego z liderów opozycji i byłego szefa SNB Artura Wanecjana poinformowała, że został on zatrzymany pod zarzutem próby uzurpacji władzy i przygotowywania zabójstwa premiera.

„Artur Wanecjan został dzisiaj wezwany do wydziału śledczego SNB i zatrzymany” – podała na Facebooku adwokatka opozycyjnego polityka Lusine Saakjan, dodając, że władze „inkryminują mu kłamliwe podejrzenia”. Działania władz adwokatka nazwała prześladowaniem politycznym.

Wanecjan był w grupie 10 liderów partii opozycyjnych, zatrzymanych w czwartek za organizację protestu, którego uczestnicy wezwali Paszyniana do złożenia dymisji z powodu niekorzystnego dla Armenii porozumienia o rozejmie w Górskim Karabachu. Później zostali oni wypuszczeni - przekazała rosyjska agencja TASS.

Masowe protesty, których uczestnicy nazywają Paszyniana „zdrajcą”, rozpoczęły się w Erywaniu po tym, gdy premier złożył podpis pod porozumieniem o rozejmie w spornym regionie. Na jego mocy Armenia wycofuje się z części kontrolowanych dotąd i zamieszkanych przez etnicznych Ormian terytoriów, a do regionu wchodzą siły pokojowe Rosji.

Nieuznawany międzynarodowo Górski Karabach, to enklawa ormiańska na terytoriach de iure będących częścią Azerbejdżanu. Jest ona zamieszkana i była dotąd całkowicie kontrolowana przez Ormian. W konflikcie o nią w latach 1991-1994 zginęło około 30 tys. ludzi.

Po 27 latach względnego spokoju, Azerbejdżan zaatakował we wrześniu zajmowane przez Ormian tereny, twierdząc, że wcześniej doszło do prowokacji ze strony ormiańskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj