Rosja szuka atomówki na Ukrainie. Wielka Brytania i Francja reagują

Według informacji przekazanych przez Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, elity polityczne na Zachodzie miały uznać, że obecny rozwój sytuacji na froncie nie daje Ukrainie szans na zwycięstwo nad Rosją. W związku z tym, jak twierdzi SVR, rozważane jest przekazanie Ukrainie broni jądrowej lub tzw. "brudnej bomby". Według tych doniesień Niemcy miały odmówić udziału w planach, natomiast Wielka Brytania i Francja miały prowadzić prace techniczne i logistyczne związane z transferem broni.

Oskarżenia SVR zostały odrzucone przez Wielką Brytanię i Francję. Brytyjski rząd określił rosyjskie zarzuty jako "bezpodstawne" i mające na celu odwrócenie uwagi od działań Rosji w Ukrainie. Francja podkreśliła, że to Moskwa od lat posługuje się retoryką nuklearną, grozi eskalacją i narusza postanowienia traktatów dotyczących nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia. Sprawa była również poruszana na forum ONZ, gdzie rosyjski ambasador Wasilij Nebenzia podniósł zarzuty, a brytyjski wiceminister ds. Europy, Stephen Doughty, określił je jako "bezczelne kłamstwo".

Wołodymyr Zełenski zapewnia, że Ukraina nie ma broni jądrowej

Prezydent Wołodymyr Zełenski wielokrotnie podkreślał, że Ukraina nie posiada broni jądrowej. Kraj ten zrezygnował z odziedziczonego po ZSRR arsenału na mocy memorandum budapeszteńskiego w latach 90., oddając około 1,7 tys. głowic w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. – Rosja, zazwyczaj kiedy nie udaje się jej wygrywać na polu walki, zaczyna szukać na terytorium Ukrainy broni jądrowej. Na Ukrainie nie ma broni jądrowej, niestety. Znacie okoliczności i wiecie, dzięki czemu i dzięki komu to się stało – oświadczył.

Rosja podnosi stawkę w sprawie Ukrainy. Zachód jest pod presją

Analitycy z Instytutu Badań nad Wojną (ISW) oskarżenia dotyczące planów przekazania broni jądrowej Ukrainie wpisują się w szerszą strategię Rosji, której celem jest wpływanie na proces decyzyjny państw zachodnich. ISW wskazuje, że Kreml stara się oddziaływać w ten sposób na tzw. "koalicję chętnych", grupę państw rozważających udział w powojennych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, na czele z Wielką Brytanią i Francją.

Rosja konsekwentnie odrzuca koncepcję zachodnich gwarancji dla Ukrainy, twierdząc, że obecność zagranicznych wojsk na jej terytorium stanowiłaby "uzasadniony cel" dla rosyjskich sił zbrojnych. Jednocześnie rosyjskie władze ponawiają oskarżenia o rzekome transfery broni nuklearnej, sugerując, że takie działania zagrażałyby bezpieczeństwu Rosji i wymagałyby "odpowiedzi odwetowej".

"Rosja jednoznacznie odrzuca jakiekolwiek realne gwarancje bezpieczeństwa, ponieważ ograniczają one zdolność Kremla do realizacji jego długoletniego strategicznego celu, jakim jest przejęcie kontroli nad całym terytorium Ukrainy. Jakiekolwiek rosyjskie weto podważyłoby fundamenty, na których oparte są obecne negocjacje prowadzone pod auspicjami USA w celu zapewnienia trwałego pokoju" – pisze ISW.

Rosyjskie oskarżenia o "brudną bombę". Historia zna już takie przypadki

Wątek tzw. "brudnej bomby" pojawiał się już wcześniej w rosyjskich przekazach. W październiku 2022 roku Moskwa oskarżała Ukrainę o przygotowania do użycia takiej broni. Analitycy z Center for Strategic and International Studies oceniali wówczas, że była to część szerszej strategii sygnalizacji nuklearnej, mającej na celu wywarcie presji politycznej na państwa zachodnie oraz wpłynięcie na ich decyzje dotyczące wsparcia wojskowego dla Kijowa.