Wszystkie pociski trafiły w cel
Raytheon poinformował, że podczas ostatnich prób każdy wystrzelony pocisk NGSRI wykrył, przejął do śledzenia i bezpośrednio trafił symulowany cel powietrzny. Testy przeprowadzono z wykorzystaniem przenośnej wyrzutni obsługiwanej przez jednego żołnierza, a cały proces obejmował wszystkie etapy działania systemu – od wykrycia i wskazania celu przez operatora aż po jego zniszczenie.
To jeden z najważniejszych dotychczasowych etapów programu NGSRI, którego celem jest zastąpienie używanego od ponad czterech dekad Stingera. Nie oznacza to jeszcze, że nowy pocisk jest gotowy do wejścia do służby, ale potwierdza, że wszystkie najważniejsze elementy systemu potrafią współpracować podczas przechwytywania celu.
Wcześniej Raytheon prowadził oddzielne testy poszczególnych podzespołów, takich jak głowica naprowadzająca, silnik rakietowy, wyrzutnia czy głowica bojowa. Teraz po raz pierwszy sprawdzono ich współpracę jako jednego systemu. Firma nie ujawniła jednak, ile celów wykorzystano ani w jakich warunkach prowadzono próby, dlatego pełne możliwości pocisku pozostają nieznane.
Większy zasięg i polowanie na drony
Jak podaje Defence Express, NGSRI wyglądem bardzo przypomina Stingera. Zachowano charakterystyczny układ aerodynamiczny typu „kaczka”, z niewielkimi przednimi powierzchniami sterowymi oraz statecznikami z tyłu kadłuba. Nie jest to przypadek. Pentagon wymagał, aby nowy pocisk współpracował z istniejącymi wyrzutniami Stingerów, co pozwoli ograniczyć koszty i uprości wprowadzenie go do służby.
Pod podobną sylwetką kryją się jednak znacznie nowocześniejsze rozwiązania. Producent twierdzi, że nowa głowica naprowadzająca wraz z optoelektroniczną wyrzutnią pozwala wykrywać i identyfikować cele z większej odległości niż Stinger. To szczególnie ważne w walce z niewielkimi dronami, które emitują znacznie słabszy sygnał cieplny niż śmigłowce czy samoloty.
Nowy silnik rakietowy ma z kolei zapewnić większy zasięg przechwycenia. Dłuższa praca napędu oznacza, że pocisk dysponuje większym zapasem energii do wykonywania manewrów podczas pościgu za szybko zmieniającym kierunek lotu celem. Raytheon nie ujawnił jeszcze osiągów NGSRI, dlatego nie wiadomo, jak duża będzie przewaga nad obecnym Stingerem.
Następca Stingera i rywal QuadStar
FIM-92 Stinger wszedł do uzbrojenia armii USA w 1981 r. i stał się jednym z najbardziej znanych przenośnych zestawów przeciwlotniczych na świecie. Międzynarodową sławę zdobył podczas wojny w Afganistanie, gdzie wykorzystywali go afgańscy mudżahedini do zwalczania radzieckich śmigłowców i samolotów.
Współczesne pole walki wygląda jednak zupełnie inaczej. Oprócz klasycznych statków powietrznych żołnierze muszą zwalczać także drony rozpoznawcze, amunicję krążącą czy pociski manewrujące. To właśnie z myślą o takich zagrożeniach powstaje NGSRI.
Raytheon nie jest jednak jedynym uczestnikiem programu. Konkurencyjny pocisk QuadStar rozwija Lockheed Martin. W przeciwieństwie do NGSRI powstaje on od podstaw, a producent stawia przede wszystkim na modułową konstrukcję, niskie koszty produkcji i możliwość łatwej modernizacji. Armia USA planuje wybrać zwycięski projekt w 2028 r., po zakończeniu kolejnych etapów testów.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
