Ukraińcy niszczą, Rosjanie znajdują obejście
Problem ten opisuje Roger N. McDermott w analizie "Russia’s Most Dangerous Military Adaptation Is Recovery" ("Najgroźniejszą adaptacją rosyjskiej armii jest zdolność do odbudowy"), opublikowanej przez brytyjski Royal United Services Institute (RUSI). Zachodnie armie od dziesięcioleci przygotowują się do precyzyjnego niszczenia najważniejszych celów na zapleczu przeciwnika – sztabów, systemów łączności, środków rozpoznania czy węzłów logistycznych. Założenie jest proste: jeśli odpowiednio szybko wyeliminuje się najważniejsze ogniwa, problemy powinny zacząć się nawarstwiać i ostatecznie sparaliżować większą część armii.
Wiosną i na początku lata 2026 r. było to dobrze widoczne na rosyjskim zapleczu. Ukraińskie drony niszczyły ciężarówki, cysterny i magazyny dziesiątki kilometrów za linią frontu. Mimo rosnącej presji na logistykę Rosjanie nadal prowadzili działania ofensywne.
Ten mechanizm nie ogranicza się do logistyki. Rosjanie tracą stanowiska dowodzenia, sprzęt i łączność, ale próbują jak najszybciej zastępować utracone zdolności. Nie zawsze robią to sprawnie i często płacą za to spadkiem skuteczności. Najważniejsze jest jednak to, że armia może nadal wykonywać swoje zadania.
McDermott pokazuje to na przykładzie zniszczonego stanowiska dowodzenia. Rosjanie nie muszą go odbudowywać. Dowodzenie może przejąć zapasowy sztab, łączność można poprowadzić innymi kanałami, a proces podejmowania decyzji uprościć. Całość będzie działała wolniej i gorzej, ale rozkazy nadal będą docierały do żołnierzy. Podobnie jest z logistyką czy systemami rozpoznania i rażenia – Rosjanie mogą zastąpić utracone elementy gorszymi rozwiązaniami albo zmienić sposób zaopatrywania wojsk.
Nie musi działać dobrze. Wystarczy, że działa
McDermott nazywa to "tempem odzyskiwania zdolności". Chodzi po prostu o czas, którego armia potrzebuje po uderzeniu, żeby znów móc wykonywać swoje zadania. "Kluczowe jest słowo 'wystarczający'" – podkreśla analityk.
Rosjanie nie muszą odbudować dokładnie takiego samego sztabu, systemu łączności czy sieci logistycznej, jakie zostały zniszczone. Nie muszą nawet przywrócić ich wcześniejszej sprawności. Wystarczy, że znów będą mogli wydawać rozkazy, zdobywać informacje o przeciwniku, prowadzić ogień i zaopatrywać walczące oddziały. Nawet jeśli będą robić to znacznie gorzej niż przed uderzeniem.
Rosjanie myśleli o tym jeszcze przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Już w 2010 r. gen. Wasilij Burenok pisał o wosstanawliwajemosti – zdolności armii do dalszego działania lub odtwarzania zdolności bojowej po ataku przeciwnika. Wojna nadała tej koncepcji nowe znaczenie. Od 2022 r. w Akademii Sztabu Generalnego prowadzone są badania nad odpornością systemów dowodzenia, a rosyjscy wojskowi proponują włączenie tej problematyki do kształcenia oficerów.
Nie oznacza to, że rosyjska armia opanowała już tę sztukę. Pokazuje jednak, że próbuje zamienić doświadczenia z Ukrainy w sposób prowadzenia przyszłych wojen.
NATO zniszczy cel. I wtedy zacznie się wyścig
Dla NATO może to oznaczać poważny problem podczas ewentualnej wojny z Rosją. McDermott podaje prosty przykład. Sojusz może wykorzystać kosztowne pociski dalekiego zasięgu, środki rozpoznania i walki elektronicznej, aby na 48 godzin wyłączyć rosyjski system dowodzenia albo wskazywania celów.
Samo zniszczenie celu nie przesądza jednak o sukcesie. Liczy się to, co NATO zdoła osiągnąć w ciągu tych 48 godzin. Jeżeli Rosjanie przywrócą działanie systemu, zanim Sojusz wykorzysta powstałą lukę, nawet udane uderzenie może niewiele zmienić na polu walki.
Problem ma również wymiar ekonomiczny. NATO może zużywać bardzo drogie uzbrojenie do niszczenia rosyjskich systemów, które przeciwnik będzie przywracał do działania za pomocą tańszych zamienników, prowizorycznych rozwiązań i zmian organizacyjnych. Utrzymywanie rosyjskiej armii w paraliżu może więc być kosztowne nawet wtedy, gdy kolejne uderzenia Sojuszu będą trafiały w cele.
Dlatego McDermott uważa, że w przyszłym konflikcie może dojść do wyścigu między tempem, w jakim NATO paraliżuje rosyjski system, a tempem, w jakim Rosja przywraca jego działanie. Nie wystarczy więc wiedzieć, czy rosyjski sztab, magazyn albo system łączności został zniszczony. Znacznie ważniejsze może być pytanie: jak długo Rosjanie nie będą mogli odtworzyć jego funkcji?
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
