Izrael wiedział, Hezbollah po prostu wdrożył
Hezbollah coraz częściej wykorzystuje na południu Libanu niewielkie drony FPV, w tym te sterowane światłowodem, których nie można zakłócić tradycyjnymi środkami walki elektronicznej. Efekty są już widoczne. Od marca do lipca 2026 r. odnotowano 33 ataki, w wyniku których izraelscy żołnierze zostali zabici lub ranni. W ponad połowie z nich wykorzystano drony FPV.
26 kwietnia jeden z bezzałogowców trafił izraelski czołg, zabijając jednego i raniąc sześciu żołnierzy. Następnie drony próbowały zaatakować ekipę, która przyleciała śmigłowcem, by ewakuować rannych. Rośnie także skala wykorzystania tej broni. Od marca do lipca Hezbollah przeprowadził 214 ataków z użyciem FPV. W porównywalnym okresie intensywnych walk w 2024 r. nie odnotowano ani jednego.
Drony stały się więc jednym z najważniejszych narzędzi Hezbollahu w walce z izraelską armią. Jak tłumaczy Gendelman w rozmowie z "The Insider", liczba używanych w Ukrainie dronów FPV idzie już w miliony, a bezzałogowce częściowo przejęły zadania artylerii, pocisków przeciwpancernych i lotnictwa. Zdaniem eksperta mogą być jeszcze skuteczniejsze w asymetrycznej walce Hezbollahu z regularną armią.
Izrael wiedział o zagrożeniu. Hezbollah był szybszy
Co istotne, izraelska armia nie została zaskoczona samym pojawieniem się FPV. Zarówno ona, jak i Hezbollah analizowały doświadczenia wojny w Ukrainie. Różniło je przede wszystkim tempo wprowadzania zmian.
– Hezbollah jest stosunkowo małą organizacją bez rozbudowanej biurokracji, dlatego szybko wprowadza i opanowuje takie nowinki jak FPV. Nie potrzebuje też dużej liczby dronów, żeby prowadzić ataki – wskazuje Gendelman.
W przypadku regularnej armii przygotowanie obrony przed FPV wymaga znacznie większych zmian: nowej taktyki, szkolenia żołnierzy i wyposażenia wielu jednostek w odpowiedni sprzęt. Ponadto od 2023 r. Izrael prowadzi wojnę na kilku frontach, co ogranicza dostępne zasoby.
Izrael miał jednak czas, by się przygotować. – Przed rozpoczęciem ostatniej wojny z Hezbollahem armia przez kilka lat analizowała doświadczenia Ukrainy i przygotowywała zalecenia, ale praktycznie żadnych rozwiązań dotyczących obrony przed FPV nie wdrożyła – podkreśla ekspert.
Teraz Izrael próbuje szybko nadrobić zaległości. Wojsko wprowadza siatki ochronne, strzelby, systemy ostrzegania, środki walki elektronicznej oraz techniczne środki zwalczania bezzałogowców. Nie da się jednak tego zrobić od razu – nowe rozwiązania trzeba przetestować i wdrożyć, a żołnierzy odpowiednio przeszkolić. – Wszystko posuwa się naprzód od chwili podjęcia decyzji, ale sama decyzja spóźniła się o lata – podsumowuje Gendelman.
NATO dostaje podobne lekcje od Ukraińców
Przypadek Izraela powinien stanowić sygnał ostrzegawczy również dla Polski i pozostałych państw NATO. Zachodnie armie także od lat obserwują wojnę w Ukrainie, tymczasem kolejne ćwiczenia pokazują, jak słabo radzą sobie z przeciwnikiem, który naprawdę potrafi wykorzystać drony.
Podczas ćwiczeń Hedgehog 2025 w Estonii zaledwie dziesięcioosobowy ukraiński zespół w ciągu około pół dnia "zniszczył" 17 pojazdów opancerzonych. W całodniowych walkach siły odgrywające przeciwnika wyeliminowały natomiast dwa natowskie bataliony. – Jesteśmy w czarnej d... – miał skomentować jeden z zachodnich dowódców.
Rok później podobny problem ujawnił się podczas ćwiczeń Combined Resolve w Niemczech. Operatorzy ukraińskiego 412. Pułku "Nemesis" wsparli siły broniące się przed amerykańskim natarciem. Mimo że Amerykanie dysponowali środkami walki elektronicznej i sprzętem do zwalczania dronów, według rozmówców "The Wall Street Journal" Ukraińcy zdołali wyłączyć z walki całą amerykańską brygadę pancerną. Kolejne pojazdy były "niszczone" tak szybko, że trzeba było przywracać je do gry, aby manewry mogły być kontynuowane.
Izrael nie jest więc odosobnionym przypadkiem. Publicznie znane wyniki kolejnych ćwiczeń pokazują, że NATO, mimo dostępu do ukraińskich doświadczeń, wciąż nie potrafi skutecznie przygotować swoich wojsk do walki w warunkach masowego wykorzystania dronów. Co gorsza, potencjalnym przeciwnikiem Sojuszu nie jest Hezbollah dysponujący ograniczoną liczbą operatorów, lecz Rosja, która wykorzystuje bezzałogowce na masową skalę. Izraelska lekcja jest prosta: jeśli prawdziwe zmiany zaczynają się dopiero po pierwszych stratach, decyzja została podjęta za późno.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
