Widmo blokady Izraela
Przez lata Izrael nie musiał poważnie brać pod uwagę scenariusza morskiej blokady kraju. Jego dotychczasowi przeciwnicy w regionie – Hamas i Hezbollah – nie dysponowali siłami zdolnymi rzucić wyzwanie izraelskiej marynarce. Teraz jednak wojskowi muszą brać pod uwagę przeciwnika zupełnie innego kalibru. Jak informuje dziennik "Haaretz", przygotowują się na możliwość odcięcia dostępu do izraelskich portów przez Turcję.
Na razie nie ma dowodów, że Ankara szykuje taką operację. Izraelski wywiad nie wykrył planów blokady Hajfy ani przygotowań do ataku na izraelskie okręty. Wojskowi analizują jednak zagrożenia, które mogą pojawić się w kolejnych latach. Przyznają, że gdyby turecka flota spróbowała zablokować kraj, marynarka Izraela prawdopodobnie nie zdołałaby jej w pełni powstrzymać.
Napięcie już teraz wykracza poza polityczne deklaracje. "Jerusalem Post" podał, że tamtejsza marynarka próbuje odstraszać Turcję od coraz bardziej zuchwałych działań na morzu, a armia uważnie śledzi jej aktywność na Morzu Śródziemnym, szczególnie w pobliżu Grecji, Cypru i Syrii. Szczególnie niebezpieczne byłoby rozmieszczenie tureckich okrętów w jednym z syryjskich portów. Ankara zyskałaby wówczas możliwość stałej obecności morskiej w bezpośrednim sąsiedztwie Izraela.
Izrael próbuje powstrzymać turecką ekspansję w Syrii także za pomocą siły. 18 sierpnia izraelskie lotnictwo prewencyjnie zbombardowało bazę Abu al-Duhur. Według izraelskich źródeł Ankara zamierzała rozmieścić tam żołnierzy oraz zainstalować radar i system obrony przeciwlotniczej. Uderzenie w pas startowy miało uniemożliwić Turcji wykorzystanie bazy i tym samym udaremnić te plany. Ankara i Damaszek zaprzeczyły jednak, że w bazie miały na stałe stacjonować tureckie siły.
Drastyczna różnica potencjałów. Turcja ma olbrzymią przewagę
Marynarka Izraela nie powstała z myślą o rywalizacji z tak dużą flotą jak turecka. Po trzech latach wojny jej okręty wykonują zadania u wybrzeży Strefy Gazy, na północy oraz na Morzu Czerwonym, ale sił nie wystarcza nawet do zabezpieczenia wszystkich tych obszarów. Brakuje również ludzi. Tylko około 40 proc. oficerów, których dowództwo chciałoby zatrzymać po zakończeniu obowiązkowej służby, decyduje się pozostać w wojsku.
Przewaga Turcji jest ogromna. Ankara dysponuje 17 fregatami, dziewięcioma korwetami i 13 okrętami podwodnymi. Ma również TCG Anadolu – duży okręt desantowy przystosowany m.in. do przenoszenia bezzałogowców. Izrael ma natomiast siedem korwet i sześć okrętów podwodnych, ale ani jednej fregaty. Turcja nadal inwestuje w nowe jednostki – kolejne fregaty typu Istanbul znajdują się w budowie. Druga z nich rozpoczęła w sierpniu próby morskie.
Jerozolima również modernizuje flotę. Tamtejsze ministerstwo obrony zamówiło pięć nowych okrętów rakietowych Reshef za 2,8 mld szekli, czyli około 780 mln dol. Zastąpią one wysłużone Sa'ar 4.5. Nowe okręty zmodernizują więc flotę, ale jej nie powiększą. Ponadto marynarka chce szerzej wykorzystywać okręty bezzałogowe.
Układ sił na wschodzie Morza Śródziemnego
W tej rozgrywce coraz ważniejszą rolę odgrywa również Egipt, który po latach sporów wyraźnie zbliża się do Turcji. 13 lipca egipski minister obrony gen. broni Ashraf Salem Zaher odwiedził Ankarę. Egipscy piloci uczestniczyli w tureckich manewrach Anatolian Eagle. Oba państwa przeprowadziły również wspólne ćwiczenia sił specjalnych Golden Eagle.
Zbliżenie Ankary z Kairem jest dla Izraela tym ważniejsze, że Egipt również dysponuje potężną marynarką. Kair ma 13 fregat, siedem korwet i osiem okrętów podwodnych, a ponadto dwa duże okręty desantowe typu Mistral. Obecne zbliżenie Ankary i Kairu nie przesądza jednak o ich przyszłych relacjach. Interesy obu państw nadal się ścierają, m.in. w Libii, a część izraelskich wojskowych uważa, że Egipt obawia się nadmiernego wzrostu tureckiej potęgi na morzu. Izraelscy wojskowi liczą więc, że obawa przed dominacją Ankary może w przyszłości ponownie zbliżyć Kair do Jerozolimy.
Izrael z kolei zacieśnia współpracę wojskową z Grecją i Cyprem, których interesy ścierają się z tureckimi na wschodnim Morzu Śródziemnym. Pod koniec czerwca dowódca greckiej marynarki wiceadm. Dimitrios-Eleftherios Kataras odwiedził Izrael. Spotkał się tam z dowódcą izraelskiej marynarki wiceadm. Eyalem Harelem oraz żołnierzami elitarnej jednostki komandosów morskich Shayetet 13.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
