Moskwa wyśle do Mińska nowego ambasadora. To człowiek „do zadań specjalnych”

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 lutego 2021, 10:14
Nowym ambasadorem Rosji w Mińsku zostanie Jewgienij Łukjanow, dotychczasowy szef misji w Rydze, były pracownik Rady Bezpieczeństwa, człowiek, który umie liczyć pieniądze i podejmować decyzje – pisze „Kommiersant”, który nazywa go „ambasadorem do zadań specjalnych”.

Jewgienij Łukjanow to przy tym zwolennik teorii o zachodnim spisku – publicznie oskarżał Zachód o finansowanie Majdanu na Ukrainie, a Polskę – o prowadzenie „obozów dla bojowników”.

Doświadczenie w sferze bankowości i pracy w Radzie Bezpieczeństwa „przyda mu się na niełatwym i kosztownym dla Moskwy kierunku białoruskim”, pisze „Kommiersant”, według którego decyzja o nominacji już zapadła i czeka tylko na podpis prezydenta Rosji.

Jeśli ta informacja się potwierdzi, będzie to trzecia zmiana ambasadora na Białorusi w ciągu ostatnich trzech lat.

69-letni Jewgienij Łukjanow ukończył filologię angielską w Leningradzie (Petersburgu), pracował m.in. w MSZ i przez wiele lat w bankowości.

„To doświadczenie przyda się, biorąc pod uwagę, jakie miejsce w relacjach Rosji i Białorusi zajmują kwestie finansowe i sprawa kredytów” – zauważa „Kommiersant”.

Na późniejszym etapie kariery Łukjanow pracował w aparacie pełnomocnika prezydenta w federalnym okręgu północno-zachodnim, a następnie w Radzie Bezpieczeństwa. Od 2016 r. jest ambasadorem Rosji na Łotwie.

Za najważniejszych sojuszników Rosji uważa „armię i flotę” (cytat z cara Aleksandra III), a Zachód wielokrotnie krytykował. Twierdził m.in., że USA wydały 5 mld dol. na finansowanie Majdanu na Ukrainie. „Na terytorium Polski przez wiele lat funkcjonowały obozy szkoleniowe dla bojowników” – mówił w 2014 r. Krytykował antyrosyjskie sankcje i „dość swobodnie komentował rosyjską politykę zagraniczną i wewnętrzną”, wskazuje „Kommiersant”.

„Białoruskie władze mają teraz podobny stosunek do Zachodu” – podkreśla dziennik, przypominając, że „na tle masowych protestów w ubiegłym roku Alaksandr Łukaszenka niejednokrotnie oskarżał Polskę, państwa bałtyckie i Zachód o wspieranie swoich oponentów i dążenie do zmiany władzy na Białorusi”.

„Podobnie jak jego dwaj poprzednicy, Michaił Mieziencew i Michaił Babicz, Jewgienij Łukjanow nie jest zawodowym dyplomatą, a raczej kandydatem politycznym” – ocenia „Kommiersant”. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj