"Pod względem technicznym widzimy wielki sukces +inteligentnego głosowania+. W Moskwie i Petersburgu to po prostu triumf. Uczciwie jednak ogólnego rezultatu nie można nazwać +zwycięstwem+. Nasz rezultat został w sposób tępy ukradziony, sfałszowany w najbardziej prymitywny sposób" - ocenił Nawalny.

Komentarz w imieniu opozycjonisty ukazał się w mediach społecznościowych.

Nawalny przekonywał, że przeciwnicy władz zostali zastraszeni: "Nasi obserwatorzy zostali wyrzuceni z lokali wyborczych, zastraszanie i represje sprawiły, że wielu ludzi jest bezwolnych i po prostu boi się wychodzić na ulice (tj. demonstrować - PAP)".

Jednocześnie - zdaniem opozycjonisty - ludzie już nie uważają, że "oni" (zwolennicy władz - PAP) "i tak są liczniejsi". Nawalny ocenił, że teraz należy "wszystkim cierpliwie tłumaczyć, podając argumenty, że +inteligentne głosowanie+ wygrało i działa świetnie, a za partię (Władimira) Putina, która zagarnęła władzę, głosowało nie więcej jak 15-30 proc. spośród tych, którzy przyszli na wybory".

W poniedziałek, dzień po wyborach parlamentarnych w Rosji, Nawalny ogłosił, że w Moskwie w 11 okręgach wyborczych - na łącznie 15 - wygrywali ci kandydaci, których wskazał w ramach "inteligentnego głosowania", a w Petersburgu zwyciężyli oni w siedmiu spośród ośmiu okręgów. Sytuacja w stolicy zmieniła się na korzyść kandydatów rządzącej partii Jedna Rosja po dodaniu wyników głosowania elektronicznego, co - zdaniem opozycjonisty - świadczy o sfałszowaniu wyników.

Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF) również wyraziła brak zaufania do wyników głosowania online w Moskwie i oświadczyła, że nie uzna tych wyników. Część kandydatów KPRF została poparta w wyborach przez Nawalnego w ramach "inteligentnego głosowania".

Nawalny apelował, by w ramach tej strategii popierać tych kandydatów, którzy mają największe szanse na pokonanie reprezentantów Jednej Rosji.