Śmiały manewr Ukrainy. Rosyjscy saperzy drżą o życie [FILM]

Grupa zbiegła z jednostki w Rosji. Trwa akcja policji
Śmiały manewr Ukrainy. Rosyjscy saperzy drżą o życie/ShutterStock
Trudne i krótkie jest życie rosyjskich saperów, których dowództwo rzuciło do budowania przepraw pontonowych przez rzekę Sejm. Nie nadążają z ich wodowaniem, a wiele z prowizorycznych mostów staje się celem, zanim jeszcze uda się je dostarczyć na miejsce. W okrążeniu i bez dostaw pozostaje około 2 tysięcy Rosjan, a na ich zaplecze spada deszcz dronów i rakiet z HIMARS-ów.

Ukraiński atak na obwód kurski w niektórych miejscach, głównie we wschodniej części, stracił już swój impet, ale za to po zachodniej stronie wiele się dzieje. Rosjanie, których kilka tysięcy odcięto od dostaw amunicji i żywności, mają coraz większe problemy.

Pogrom rosyjskich saperów

Do odcięcia rosyjskich wojsk na południe od rzeki Sejm doszło przed dwoma dniami, ale wówczas Rosjanie jeszcze nie wszczynali alarmu. Byli pewni, że odciętym od zaopatrzenia żołnierzom uda się dostarczyć jedzenie i amunicję przy pomocy mostów pontonowych i nad rzekę skierowano liczne jednostki saperskie. Na miejscu spotkała je jednak nieprzyjemna niespodzianka, bowiem strona ukraińska ani myślała, by pozwolić wrogowi zbudować tymczasowe przeprawy.

Film z ukraińskiego ataku na rosyjskich saperów i na mosty:

Na saperów posypał się ostrzał artyleryjski, a prowizoryczne mosty natychmiast znalazły się także pod salwami z wyrzutni HIMARS. W powietrzu zaroił się też od dronów, a niewątpliwy sukces operacji odcinania Rosjan spowodował, że siły specjalne Ukrainy postanowiły pochwalić się swymi osiągnięciami w sieci. W środę opublikowały film, który ukazuje uderzenie na kilka celów i to takich, które Rosjanie starali się skrzętnie ukryć. W drzazgi poszły nie tylko części mostów pontonowych, ale na celowniku znalazły się też saperskie jednostki jadące dopiero nad rzekę Sejm, czy próbujące ukryć się w lasach.

2 tysiące Rosjan odciętych od dostaw

W pasie pomiędzy granicą z Ukrainą i rzeką Sejm utknęło około 2 tysięcy rosyjskich żołnierzy, rozrzuconych na terenie o powierzchni prawie 400 kilometrów kwadratowych. Ukraińcy na razie ich nie atakują wojskami lądowymi, a zadowalają się odcięciem ich od zaopatrzenia i próbą całkowitego okrążenia. W ocenie ekspertów, strona ukraińska liczy na to, że pozbawieni dostaw żołnierze porzucą cały ciężki sprzęt i chcąc ratować życie, wycofają się na północ, oddając w ukraińskie ręce część obwodu głuszkowskiego, wraz miastem Głuszkowo.

Strona rosyjska na razie bagatelizuje sytuację w tej części frontu i zwraca uwagę, że Ukraina koncentruje swe wojska w innej części Ukrainy, chcąc uderzyć rzekomo na Zaporoską Elektrownię Atomową. Taki manewr zaś, jak twierdzą wojskowi, jest zbyt ryzykowny i zapewne jest jednym z elementów rosyjskiej propagandy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŚmiały manewr Ukrainy. Rosyjscy saperzy drżą o życie [FILM] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj