Irlandia wcale nie jest zieloną wyspą. To średniak Europy [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 maja 2021, 22:00
Już samo określenie Irlandii mianem zielonej wyspy brzmi poetycko, prawda? Ale nie o poezję tu chodzi. Niejeden polityk oraz publicysta marzył w latach 90., byśmy stali się drugą Irlandią. A potem niejeden Polak doświadczył na wyspie słodko-gorzkiego losu migranta. Później był kryzys 2008 r. i kraj ten z zielonego tygrysa stał się nieoczekiwanie chorym człowiekiem Europy: media z ochotą zamieniały skrótowiec PIGS – opisujący pogardzane Portugalię, Włochy, Grecję, Hiszpanię – na PIIGS.

Teraz (z perspektywy kontynentalnej) Irlandczycy znów są fajniejszymi wyspiarzami, którzy pozostali w UE mimo wyjścia ze Wspólnoty ich wielkiego brata zza Kanału św. Jerzego.

Jaka jest więc ta Irlandia? Ciekawie piszą na ten temat dublińscy ekonomiści: Cormac Ó Gráda oraz Kevin O’Rourke. Najciekawsze w ich podejściu jest to, że uznają oni rodzimą gospodarkę za zupełnie przeciętną. Burząc stereotyp kraju nadającego się na wzorzec do naśladowania. Tę przeciętność, uważają, widać w długim okresie. Obejmującym cały – w tej chwili dokładnie stuletni – okres irlandzkiej niepodległości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj