W Estonii przebywa już ponad 900 brytyjskich żołnierzy, wchodzących w skład NATO-wskiej operacji Wzmocnionej Wysuniętej Obecności (eFP) plus około 150 - w Polsce.

W mijającym tygodniu brytyjskie media podawały, że wobec rosnącej groźby rosyjskiej agresji na Ukrainę brytyjski rząd rozważa rozmieszczenie dodatkowych żołnierzy na wschodniej flance NATO i wskazywały, że chodzi raczej o zwiększenie liczebności w tych krajach, gdzie już są Brytyjczycy, niż wysyłanie ich do innych członków Sojuszu. Ale powołując się na źródła, podawały one, że chodzi o kilkuset żołnierzy, raczej nie więcej niż 500.

Reklama

Jak przekazano w wydanym w sobotę wieczorem komunikacie, premier Boris Johnson rozważa największą możliwą ofertę dodatkowego rozmieszczenia brytyjskich wojsk w ramach NATO i w nadchodzącym tygodniu brytyjscy urzędnicy pojadą do Brukseli, by z partnerami z NATO sfinalizować szczegóły tej oferty.

"Ten pakiet wysłałby jasną wiadomość do Kremla - nie będziemy tolerować ich destabilizującej działalności i zawsze będziemy stać z naszymi sojusznikami z NATO w obliczu rosyjskiej wrogości. Jeśli prezydent Putin wybierze drogę rozlewu krwi i zniszczenia, będzie to tragedia dla Europy. Ukraina musi być wolna, aby wybrać swoją własną przyszłość. Rozkazałem naszym siłom zbrojnym, aby przygotowały się do rozmieszczenia w Europie w przyszłym tygodniu, aby zapewnić, że jesteśmy w stanie wspierać naszych sojuszników z NATO na lądzie, na morzu i w powietrzu" - oświadczył Johnson.

W komunikacie podkreślono, że do zapobieżenia konfliktowi, w którym zginąć mogą tysiące ludzi, zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie, konieczne jest skuteczne połączenie odstraszania i dyplomacji. Dlatego też - jak już wcześniej zapowiedziano - w przyszłym tygodniu Johnson ma telefonicznie rozmawiać z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, a także uda się osobiście do krajów regionu, choć nie wyszczególniono, o jakie chodzi.

Na początku lutego Johnson ma również osobiście spotkać się z przywódcami państw NATO. Zapowiedziano też, że w najbliższych dniach do Moskwy mają się udać minister spraw zagranicznych Liz Truss i obrony Ben Wallace, by w rozmowach ze swoimi odpowiednikami spróbowali przekonać Rosję do deeskalacji.

Biuro brytyjskiego premiera poinformowało ponadto, że w poniedziałek ministerstwo spraw zagranicznych ma ogłosić zaostrzenie reżimu sankcji, tak aby Wielka Brytania mogła je wymierzyć w strategiczne i finansowe interesy Rosji.