Według analityczki, silna zależność UE od rosyjskiego gazu, której konsekwencje są wzmacniane przez szalejące od ubiegłej jesieni i coraz bardziej uderzające Europejczyków po kieszeniach ceny gazu i energii, stanowi jeden z czynników utrudniających zdecydowaną i szybką reakcję na rosyjską agresję na Ukrainę. "W chwili obecnej dyskusja o możliwości nałożenia embarga na import gazu z Rosji de facto zniknęła z unijnej agendy" - napisała.

Obecnie - jak uważa Łoskot-Strachota - w UE nie widać jednoznacznej determinacji, by osiągnąć zakładaną wcześniej redukcję importu z Rosji o dwie trzecie przed końcem roku. Nie jest również wyjaśnione, co konkretnie miałoby to oznaczać – redukcję dostaw w grudniu 2022 r. w porównaniu z grudniem 2021 r. czy – ograniczenie o 66 proc. importu w całym 2022 r. Nie ma wreszcie uzgodnionych konkretnych celów redukcyjnych dla poszczególnych państw ani dookreślenia, jaką rolę mogłaby w tym procesie odgrywać Komisja Europejska.

Reklama

Autorka raportu zauważa, że poza kwestiami związanymi z legislacją dotyczącą magazynów gazu (obowiązek ich zapełniania przed sezonem grzewczym i inne zmiany do rozporządzenia o bezpieczeństwie dostaw gazu oraz rozporządzenia o warunkach dostępu do unijnych sieci gazociągowych – zmniejszyło także zainteresowanie większości państw członkowskich wypracowaniem wspólnych, skoordynowanych przez KE działań mających ułatwić przygotowanie na najbliższą zimę i przetrwanie wciąż możliwego kryzysu gazowego. "Nie widać, przynajmniej na razie, znaczącego zainteresowania platformą do wspólnych zakupów gazu (jednoznacznie chcą z niej korzystać w skali regionalnej Bułgaria i Grecja) ani wymiernych rezultatów osiągniętych dzięki wykorzystywaniu tego instrumentu. Widoczne są natomiast indywidualne działania poszczególnych państw mające na celu zmniejszanie zależności od rosyjskiego gazu" - czytamy w publikacji.

Wskazała, że aktywnie poszukują alternatywnych źródeł zarówno najwięksi importerzy surowca z Rosji w UE, tacy jak Niemcy (których zależność ma według deklaracji rządu spaść do końca 2022 r. z ponad 50 proc. do ok. 30 proc. i Włochy (podpisujące kolejne umowy na import surowca z krajów afrykańskich), jak i mniejsze państwa, takie jak Litwa (która od kwietnia wstrzymała całkowicie import z Rosji), Estonia (która razem z Finlandią uruchamia już najbliższej zimy pływający terminal LNG) czy Słowacja (która właśnie podpisała umowę na import gazu z Norwegii w tym i przyszłym roku).

Autorka napisała, że od czasu agresji Rosji unijne koncerny starały się maksymalizować wielkości sprowadzane od Gazpromu w ramach kontraktów długoterminowych i m.in. zapełniać magazyny w obliczu coraz mniej przewidywalnej przyszłości importu z Rosji. Paradoksalnie skutkowało to - jak zauważyła - zwiększeniem europejskich płatności za gaz (i ropę) na rzecz Moskwy oraz wzrostem nacisków unijnej opinii publicznej, by wstrzymać dostawy.

W kwietniu przesył rosyjskiego gazu do Europy zaczął spadać, co początkowo wiązano to przede wszystkim z sytuacją na rynku i niższymi, stabilizującymi się cenami gazu (w porównaniu z tymi pod koniec lutego i w marcu). W późniejszym czasie na zmniejszenie rosyjskiego eksportu zaczęły też wpływać coraz trudniejsze relacje UE z Rosją. Przypomniała, że jako pierwsze import gazu z Rosji wstrzymały Litwa, Łotwa i Estonia, a 27 kwietnia Rosja wstrzymała dostawy do Polski i Bułgarii. Następnie - jak wskazała - od 31 maja ustały dostawy do holenderskiej firmy GasTerra, a 1 czerwca – do duńskiej Ørsted i Shell Energy Europe Limited, dostarczającej część surowca na rynek niemiecki. "Rosja miała także odmówić pod koniec kwietnia przyjęcia płatności za gaz od Gazpromu Marketing & Trading, a 11 maja, w ramach kontraktacji, wstrzymała dostawy do wszystkich spółek z grupy Gazprom Germania. Należy do nich szereg firm aktywnych na rynku handlu gazem, takich jak Wingas czy WIEH, za pośrednictwem których Gazprom sprzedawał surowiec do odbiorców m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji czy Belgii. Według szacunków niemieckiego ministra gospodarki i ochrony klimatu kontraktacje rosyjskie skutkowały spadkiem dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec o ok. 10 mln m3 dziennie" - czytamy w publikacji.

Napisano, że tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2022 r. wolumen sprzedaży gazu do krajów tzw. dalszej zagranicy (Europa bez państw bałtyckich, Turcja i Chiny) miał spaść o 27,6 proc. r/r, przy czym eksport do Chin wyraźnie rósł. Od kwietnia, na skutek odmowy uiszczania płatności w rublach i/lub indywidualnych decyzji o wstrzymaniu importu rosyjskiego gazu, wstrzymane zostały dostawy z Rosji do państw importujących w 2021 r. w sumie ok. 23 mld m3 surowca. Dodatkowo maleje i zmniejszać się będzie poziom importu państw unijnych, w tym Niemiec, stopniowo dywersyfikujących źródła dostaw. (PAP)

Ewa Wesołowska