Posiedzenie KE: Komisarz Reynders krytykował praworządność w Polsce. Europoseł Jaki jej bronił

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 czerwca 2023, 21:54
Komisarz Sprawiedliwości, Didier Reynders
Komisarz Sprawiedliwości, Didier Reynders/shutterstock
W poniedziałek odbyło się specjalne posiedzenie Komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego poświęcone powołaniu w Polsce komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich. Obecny na posiedzeniu komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders mówił, że KE jest zaniepokojona tą sytuacją. Eurodeputowany PiS Patryk Jaki powiedział z kolei, że Reynders jest zaangażowany politycznie w to, żeby użyć swoich wpływów dla zmiany rządu w Polsce.

"Sytuacja w zakresie praworządności w Polsce nadal jest bardzo problematyczna. Chcę rozpocząć od niedawno przyjętej ustawy powołującej komisję ds. badania wpływów rosyjskich w Polsce w latach 2007 -2022. Jest to decyzja, którą Komisja przyjęła z wielkim zaniepokojeniem, ponieważ ta ustawa tworzy specjalną komisję dochodzeniową, która będzie badała, czy w latach 2007-20022 doszło do naruszenia bezpieczeństwa wewnętrznego w Polsce" - powiedział Reynders.

"Nadaje ona ciału czysto administracyjnemu bezprecedensowe uprawnienia wtrącania się w proces demokratyczny. KE w ubiegłym tygodniu zdecydowała się wszcząć procedurę naruszeniową przeciwko Polsce. KE uważa, że ta nowa ustawa w sposób nieuzasadniony wkracza w proces demokratyczny. Daliśmy polsce 21 dni kalendarzowych na odpowiedź na nasze formalne pismo. Jeżeli Polska nie ustosunkuje się do pisma KE, możemy kontynuować procedurę o naruszenie i może to zostać rozpoczęte bardzo szybko, tak, by był to proces skuteczny" - zagroził unijny komisarz.

Ad vocem Jakiego

Eurodeputowany PiS Patryk Jaki odpowiadając, stwierdził: "Poziom tych wszystkich kłamstw, które tutaj padły (jest taki), że pół godziny nie starczyłoby, żeby to prostować".

"Jak wszyscy wiemy, pan komisarz jest znany z tego, że jest zaangażowany politycznie w to, żeby użyć swoich wpływów, żeby zmienić rząd w Polsce - co jest nielegalne, przypomnę. Wierzę, że przyjdzie czas, że zostaną za to ludzie osądzeni. Ci, którzy biorą w tym udział. Jakby pan komisarz był uprzejmy wymienić trzy sprawy przed wojną na Ukrainie, w których pan komisarz się zaangażował przeciwko Rosji. Czy tylko przeciwko Polsce zawsze?" - pytał Patryk Jaki.

Poparcie Kempy

Wtórowała mu eurodeputowana PiS Beata Kempa: "Wyrażam absolutne oburzenie, że ingeruje się bez żadnej podstawy traktatowej w sprawy wewnętrzne mojego kraju. W moim kraju obywatele mają prawo wiedzieć, w jaki sposób wyglądały wpływy rosyjskie, w jaki sposób działała agentura, do kogo ta agentura rosyjska i sowiecka docierała, do jakich funkcjonariuszy publicznych. (...) Dla nas to jest kwestia naszej suwerenności i wolności".

Parafraza opozycji

Europoseł Andrzej Halicki (PO) zgodził się częściowo z europosłanką PiS: "Potwierdzam słowa pani Beaty Kempy. Polskie społeczeństwa nie tylko ma prawo wiedzieć, ale będzie wiedzieć, kto i w jaki sposób przyczynił się do uzależnienia polskiej gospodarki od rosyjskiego węgla; kto i dlaczego podejmuje decyzje, że nawet dzisiaj kupuje się rosyjską ropę; kto i dlaczego lobbował za rosyjskim kapitałem w (polskim) przemyśle chemicznym. (...) Ale zrobimy to na bazie polskiego prawa, a nie widzimisię prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego".

Z Brukseli Artur Ciechanowicz 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj