Brytyjskie wojsko w Ukrainie? Ekspert: Londyn nie powinien tego wykluczać

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 maja 2024, 20:41
Wielka Brytania nie powinna wykluczać wysłania wojska na Ukrainę, ale wraz z Francją stosować "strategiczną dwuznaczność" - pisze Keir Giles, ekspert Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House) w Londynie, na portalu tego think tanku.

Wielka Brytania kontra rosyjskie pogróżki nuklearne

Mimo nuklearnych pogróżek Putina Wielka Brytania nie może się ugiąć wobec Rosji, byłby to najgorszy wybór - podkreśla na wstępie Giles i przypomina, że Kreml zareagował ostatnio groźbami na wypowiedź szefa brytyjskiej dyplomacji Davida Camerona, który oznajmił, że Ukrainą ma prawo wykorzystać broń dostarczaną przez Zjednoczone Królestwo do ataków w Rosji.

Moskwa urządziła teatr dyplomatyczny i nuklearny: brytyjski ambasador został wezwany do rosyjskiego MSZ, zapowiedziano też manewry w niedalekiej przyszłości z użyciem taktycznej broni nuklearnej. Niestety - ocenia ekspert - wkrótce potem Cameron oznajmił, że od tej pory pomoc Brytyjczyków dla Kijowa będzie polegała przede wszystkim na wsparciu finansowym, ponieważ wyczerpali swoje możliwości dotyczące dostarczania broni. Co gorsza, wykluczył możliwość wysłania zachodnich wojsk na Ukrainę.

Strategiczna dwuznaczność dla powstrzymania Rosji

Prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegał wielokrotnie, że może się okazać, iż europejskie siły będą musiały interweniować na Ukrainie, jeśli nie będzie ona w stanie powstrzymać rosyjskiej agresji. "To, by Rosja zrozumiała taki przekaz, ma znaczenie fundamentalne, ponieważ ostatnią rzeczą, jakiej Moskwa chce, jest otwarte starcie z krajami NATO" - podkreśla Giles.

Dlatego też "publiczne wykluczanie obecności zachodnich wojsk na Ukrainie nie ma sensu, niezależnie od tego, czy taka propozycja jest realistyczna dla niektórych krajów NATO". Gdy postępują tak zachodni politycy, to utwierdzają Putina w przekonaniu, że może dalej prowadzić wojnę bez obawy o jej konsekwencje. "Europejscy przywódcy (...) powinni pójść za przykładem Macrona i zachować +strategiczną dwuznaczność+ (to znaczy, że nie należy mówić wrogowi, czego na pewno się nie zrobi)" - wyjaśnia ekspert.

Wsparcie dla Ukrainy

Gdy rozważa się to, jak daleko należy się posunąć w pomocy dla Kijowa, "pytanie podstawowe pozostaje nadal to samo: czy Europa chce powstrzymać Rosję na Ukrainie, czy też pozwolić, by dalej na zachód wojna zaborcza Moskwy pochłonęła kolejne ofiary" - podsumowuje Giles.

Macron otwarty na możliwość wysłania wojsk

Na początku maja w wywiadzie dla brytyjskiego tygodnika „Economist” Macron powtórzył, że gdyby Rosjanie przedarli się przez linię frontu, a Kijów poprosił o pomoc, to "powinniśmy zadać sobie pytanie o wysłanie zachodnich wojsk na Ukrainę".

Po raz pierwszy francuski prezydent wspomniał o takiej możliwości w lutym i zadeklarował wówczas po spotkaniu z szefami państw i rządów krajów europejskich, że pokonanie Rosji jest niezbędne dla zagwarantowania bezpieczeństwa w Europie. Dodał, że nie należy zatem wykluczać wysłania zachodnich wojsk lądowych na Ukrainę w przyszłości. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj