Otwarcie w ostatnią sobotę 20-kilometrowego odcinka drogi ekspresowej z Kraśnika do miejscowości Niedrzwica Duża, czyli ostatniego fragmentu S19 łączącej Rzeszów z Lublinem, to przełom dla wschodniej Polski. Pokonanie 170-kilometrowego dystansu między obydwoma miastami jeszcze kilka lat temu zajmowało niemal 3 godz., bo kierowcy mieli do dyspozycji wąską, przecinającą wiele miejscowości drogę nr 19. Teraz podróż potrwa niecałe dwie godziny. Dodatkowo dzięki temu, że od blisko półtora roku gotowa jest spora część trasy S17, do ponad 3 godz. skróciła się podróż z Warszawy do Rzeszowa. Skorzystają też przewoźnicy autobusowi. Od czerwca nowe połączenie z Warszawy przez Lublin do stolicy Podkarpacia chce uruchomić Flixbus. - Czas przejazdu wyniesie 4 godz. 40 min. Po drodze planujemy tylko dwa przystanki pośrednie: na Lotnisku Chopina i w Lublinie - mówi Michał Leman, szef Flixbusa w Polsce. Podróż autobusem z Warszawy do Rzeszowa potrwa więc jedynie o ok. 20 min dłużej niż pociągiem pendolino.
Siatka szybkich dróg w Polsce zaczyna tworzyć już sensowną całość. Niestety, nie wszędzie. Sprawdziliśmy, kiedy skończy się budowa kilku realizowanych od dłuższego czasu strategicznych arterii. Chodzi o trasę Via Baltica (S61), która prowadzi ze stolicy w stronę północno-wschodniego krańca Unii Europejskiej, a także o dwie części trasy S7 - z Warszawy do Gdańska i z Warszawy do Krakowa. W przypadku tych inwestycji część wykonawców w ciągu ostatnich trzech lat została wyrzucona z placu robót przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad z powodu niedotrzymywania warunków kontraktu. To mocno wydłużyło perspektywę zakończenia inwestycji. Teraz wiadomo już chociaż, kiedy to nastąpi.
Reklama