Forsal logo

Ile zarabia maszynista pociągu? Płacą lepiej niż w korporacji. Ale chętnych brakuje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 lutego 2026, 17:50
[aktualizacja 6 lutego 2026, 07:42]
Impuls dla Świętokrzyskiego - kabina maszynisty
Impuls dla Świętokrzyskiego - kabina maszynisty/Media
- W Polsce brakuje maszynistów – mówią związkowcy. Przewoźnicy biją się o pracowników podnosząc stawki. Prywatny przewoźnik daje nawet 80 tys. zł premii za przejście. Ale Intercity też nie daje za wygraną. Maszyniści z konkurencji się cieszą, licząc, że pozytywnie wpłynie na warunki ich pracy. Sygnalizują też potrzebę zmiany przepisów.

„AAA Maszynistę zatrudnię”. Trwa wyścig o pracowników

Na kolei dawno nie było tak gorąco. Na rynek wszedł prywatny czeski RegioJet, a narodowy przewoźnik PKP Intercity zapowiedział rekordowy rozkład jazdy. Między firmami zaczął się wyścig o najlepsze sloty przewozowe, ale przede wszystkim o pracowników.

W grudniu, gdy wystartował nowy rozkład jazdy, Czesi zaliczyli spektakularny falstart. Nie udało się uruchomić ponad połowy połączeń. Jak ustalił „Forsal” wynikało to przede wszystkim z problemów kadrowych. Firma miała kłopot z zatrudnieniem maszynistów. Nawet teraz umowy podpisano jedynie z 20 proc. przewidywanej załogi. Do końca roku RegioJet chce zatrudnić 70-80 maszynistów, ale kluczowy będzie marzec, gdy zapowiedziano start nowych połączeń.

Jedni kuszą pieniędzmi, drudzy stabilizacją

RegioJet, by móc uruchomić połączenia, chce przejąć doświadczonych pracowników. Liczy, że uda mu się „przechwycić” maszynistów z PKP Intercity czy PKP Cargo. Proponuje pensję podstawową do 16 tys. zł oraz dodatki wynoszące 1-2 tys. zł. Jednak decydującym argumentem ma być „premia rekrutacyjna”. Za rozpoczęcie pracy jeszcze w lutym Czesi zapłacą aż do 80 tys. zł. Jeżeli maszynista przejdzie w marcu, to otrzyma maksymalnie 70 tys. zł.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Spółka PKP Intercity również otworzyła rekrutację na maszynistów. Poszukiwani są pracownicy w bazach we Wrocławiu, Poznaniu, Rzepinie i Zielonej Górze. Kolejarze wymagają wykształcenia co najmniej średniego oraz posiadania ważnej licencji maszynisty.

Ile płaci PKP Intercity? W ogłoszeniach przewoźnik nie podał proponowanych stawek. Wymienił pozapłacowe benefity oraz wskazał, że mile widziana będzie znajomość języka niemieckiego lub czeskiego.

Jak podał „Portal Samorządowy” początkujący maszyniści PKP Intercity zarabiają 6-8 tys. zł brutto plus dodatki. Doświadczeni mogą liczyć na 9-11 tys. zł brutto podstawy, a najlepiej opłacani 12-15 tys. zł brutto. Wraz z dodatkami średnia pensja maszynistów wyniosła ok. 14 tys. zł brutto. Mimo nieco niższej stawki na razie nie słychać o masowych przejściach z Intercity do RegioJet.

Maszyniści: „Pozytywnie wpłynie to na warunki pracy”

- Między spółkami trwa wyścig o pracownika, a my – jako maszyniści – zasadniczo się z tego cieszymy. Zapewne wpłynie to pozytywnie na warunki pracy. Nie mówimy tylko o wynagrodzeniu zasadniczym, ale także o dodatkach czy pozostałych aspektach. Naszym miejscem pracy jest kabina maszynisty, a obowiązkiem bezpieczne prowadzenie pociągu do celu. To, gdzie maszynista pracuje, to jest jego sprawa – mówi w rozmowie z „Forsalem” Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Związek krytykował sposób wprowadzenia konkurencji na polskie tory. Przedstawiciele ZZMK zwracali uwagę, że niektóre połączenia o podobnych relacjach występują kilka minut po sobie, prowadząc do wzajemnej kanibalizacji.

Zbyt mały – zdaniem związku – był też nadzór Urzędu Transportu Kolejowego. Jak słyszymy, regulator rynku powinien wiedzieć, czy spółka (w tym przypadku RegioJet) będzie w stanie realizować przyznane sloty. Związkowcy nie krytykują jednak maszynistów, którzy zdecydowali się przejść do nowego przewoźnika. Jak przyznają, miejsce pracy jest prywatną sprawą każdego z nich.

„W Polsce brakuje maszynistów”

- Dzisiaj w Polsce brakuje maszynistów. Mamy lukę pokoleniową, poza tym od lat 90. zamykano szkoły specjalistyczne przygotowujące do zawodu. A maszynisty nie da się „kupić w sklepie.” Odpowiadamy za życie setek ludzi i infrastrukturę wartą miliony euro. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby maszynista nie był przygotowany do zawodu – tłumaczy wiceprezydent związku.

Biernacik zwraca uwagę na brak przepisów regulujących czas pracy maszynisty. Wciąż nie ma ustawy o czasie pracy maszynistów, mimo że konsultacje społeczne odbyły się w 2020 roku. – Teoretycznie maszynista może pracować przez 24 godziny na dobę. Po zakończeniu pracy w firmie „A” może zacząć w firmie „B” – słyszymy. Ustawa wykluczyłaby tę patologię.

Jak słyszymy, propozycja ustawy upadła ze względu na błędy formalne. Strona rządowa wpisała dwie różne normy czasu pracy: jedną dla zatrudnionych na umowę o pracę oraz inną dla samozatrudnionych (B2B).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski

Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.

Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKluczowe górskie trasy utknęły. Nie ma decyzji środowiskowych. Budowę odłożono na lata 30. »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj