Gazprom znowu ostrzega Ukrainę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 września 2009, 10:40
Szef rosyjskiego Gazpromu uważa, że o ile do grudnia br. ukraińskie płatności za gaz nie są zagrożone, to w styczniu może się pojawić ryzyko, związane z wyborami prezydenckimi na Ukrainie.

Aleksiej Miller mówił o tym w sobotę na spotkaniu Klubu Wałdajskiego. Wskazywał, że wynik wyborów przesądzi o tym, czy stosunki rosyjsko-ukraińskie poprawią się, czy też jeszcze pogorszą.

Reuters odnotowuje, że napięcie między Moskwą a Kijowem w związku z płatnościami za gaz osłabło w minionych dwóch miesiącach, ku uldze reszty Europy, dobrze pamiętającej dwutygodniowe wstrzymanie jednej piątej jej dostaw gazu z powodu ukraińsko-rosyjskiego sporu.

"Istnieje ryzyko. W połowie stycznia będą wybory, a płatność za styczniowe dostawy przypada 7 lutego - mówił Miller. - Kiedy spotykam się z kolegami z ukraińskiego Naftohazu i pytam, co się stanie w 2010 roku, odpowiadają mi: po prostu nie wiemy".

Reuters cytuje doradcę Kremla Arkadija Dworkowicza, który powiedział: "Rosja nie potrzebuje słabej Ukrainy. Rosji potrzebna jest silna Ukraina jako partner. Silna, politycznie stabilna Ukraina jest lepsza niż słaba Ukraina, która powoduje kryzys polityczny i gospodarczy".

Agencja przypomina, że premier Ukrainy Julia Tymoszenko informowała w zeszłym tygodniu o zgromadzeniu zapasów gazu, wystarczających do zapewnienia ciągłości dostaw do Europy tej zimy.

Tymoszenko - kontynuuje Reuters - chce uniknąć nowego sporu gazowego z Rosją w okresie poprzedzającym ukraińskie wybory, w których zamierza wystartować.

Tymoszenko porozumiała się w tym miesiącu z premierem Rosji Władimirem Putinem, który zgodził się, by Ukraina importowała znacznie mniej gazu, niż to ustalono, i uchronił tym samym gospodarkę ukraińską przed potencjalnie wysokimi karami.

Reuters pisze w tym kontekście o spekulacjach, że Moskwa może popierać kandydaturę Tymoszenko w wyborach prezydenckich.

Agencja odnotowuje też, że Gazprom, pokrywający jedną czwartą zapotrzebowania Europy na gaz, zapłacił już Ukrainie za tranzyt z góry, do pierwszego kwartału 2010 roku. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew nakazał jednak Gazpromowi w zeszłym tygodniu wstrzymanie dalszych takich zaliczkowych płatności, "co jest wyraźnym sygnałem, że Rosja chce się najpierw dowiedzieć, kto będzie przywódcą Ukrainy".

Miller nie przewiduje żadnych problemów do stycznia. "Myślę, że nie będzie problemów do końca grudnia. Dziś w kwestii gazu mamy bardzo dobre stosunki z Ukrainą, ponieważ realizuje ona swe zobowiązania kontraktowe, dotyczące płatności i tranzytu" - powiedział.

"Mam nadzieję, że zimą nie dojdzie do katastrofy. Jeśli wszystko będzie szło tak, jak przez ostatnie dwa miesiące, będziemy szczęśliwi" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj