Małe firmy ostro wchodzą na rynek sprzedaży prądu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 listopada 2009, 03:00
Większość rynku energii elektrycznej dzielą między siebie PGE, Tauron, Enea, Energa, Vattenfall i RWE, ale to nie znaczy, że odbiorcy nie mają alternatywy. Na rynek sprzedaży energii elektrycznej odbiorcom końcowym wchodzą nowe, niezależne od grup energetycznych firmy. Takie jak Fiten.

Nowi zdobywają klientów

Sprzedaż energii elektrycznej odbiorcom końcowym zaczęliśmy w kwietniu tego roku od 1 tys. MWh. W październiku sprzedaliśmy już 15 tys. MWh, a w listopadzie i grudniu będzie to 16–17 tys. MWh – mówi Michał Srebrzyński, dyrektor ds. sprzedaży w Fiten. Firma – kontrolowana przez fundusz private equity Avallon MBO – zdobyła w tym roku 30 klientów. W Polsce sprzedaje prąd sieciom sklepów, gminom czy spółkom wodociągowym.

Rynek, jaki zdołały zdobyć dotychczas niezależni sprzedawcy prądu, nie jest wielki. W 2008 roku ich udział wynosił około 3 proc. sprzedaży energii elektrycznej dla odbiorców końcowych. Stopniowo będzie jednak rósł. Powód: najwięksi gracze tracą zwykle część odbiorców, wybierając strategię utrzymania wysokich zysków kosztem udziałów rynkowych. Nowe firmy znajdują dla siebie coraz więcej miejsca. Kopex ma pięciu odbiorców, a w przyszłym roku będzie miał dziesięciu.

– Naszym celem nie jest zdobycie jak największej liczby odbiorców. Stawiamy na sprzedaż usługi kompleksowej polegającej na zarządzaniu energią, czyli na jej zakupach i optymalizacji zużycia. W firmach z grupy Kopex obniżyliśmy w tym roku koszty zakupu i dystrybucji energii o 23–25 proc. – mówi Damian Kuś, dyrektor biura obrotu energią w Kopeksie.

Niższe koszty

Nowi sprzedawcy, wchodzący dopiero na rynek, mają niskie koszty własne i w tym widzą swoją przewagę. Poza tym są bardziej elastyczni w negocjacjach, bo zależy im na nowych klientach. – Przewagę nad dużymi sprzedawcami dają nam niskie koszty. Zatrudniamy dziesięć osób zajmujących się handlem energią, a prowadzenie księgowości czy obsługę informatyczną zlecamy firmom zewnętrznym – mówi Michał Srebrzyński.

Aleksandra Jura z Lumius Polska, firmy handlującej prądem, której właścicielem jest czeski przedsiębiorca Pavel Miklas, twierdzi, że duże spółki obrotu stosują sztywne ceny. – Mniejsze są bardziej otwarte na negocjacje – mówi. Lumius ma siedmiu odbiorców końcowych, a w przyszłym roku będzie miał co najmniej 16, bo negocjacje o sprzedaży na 2010 rok jeszcze się nie skończyły.

W Polsce szuka klientów także Korlea Invest Holding, kontrolowany przez ukraińskiego przedsiębiorcę Vasyla Danyliva. Jedna z firm powiązanych z holdingiem, Ukrenergy Trade, chce wejść na rynek sprzedaży detalicznej. – Nie sprzedajemy jeszcze odbiorcom końcowym, ale już prowadzimy rozmowy – mówi Dariusz Wyrzykowski z Ukrenergy Trade.

i02_2009_214_166_002a_101_122767.jpg
Handel energią elektryczną w Polsce
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj