Obawy przed interwencją powstrzymują wzrost wartości złotego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 kwietnia 2010, 17:10
Ekonomiści uważają, że rynkowe obawy związane z możliwą interwencją banku centralnego na rynku walutowym wstrzymują aprecjację złotego. Przewidują, że po weekendzie złoty handlowany będzie w przedziale 3,85-3,90 za euro.

"Myślę, że w przyszłym tygodniu wahania kursu złotego będą niewielkie, w granicach 3,85-3,90 za euro. Aprecjacja złotego jest powstrzymywana przez obawy związane z możliwą ponowną interwencją NBP. W dłuższej perspektywie złoty powinien wrócić jednak na ścieżkę wzrostu" - powiedział Przemysław Winiarczyk z banku Millennium.

NBP w piątek interweniował na rynku walutowym kupując euro, jednocześnie w komentarzach po tym wydarzeniu przedstawiciele banku centralnego, Rady Polityki Pieniężnej oraz Ministerstwa Finansów nie wykluczyli, że może dojść do kolejnych interwencji walutowych.

"W kontekście możliwej interwencji istotne będą komentarze płynące z resortu finansów i NBP" - dodał.

Zdaniem Winiarczyka neutralne dla rynku FX były czwartkowe dane makro, zarówno z rynku krajowego jak i z USA. "Ani odczyt inflacji ani wskaźnika Philadelphia Fed nie miał znaczenia dla kursu złotego. Dzień był raczej spokojny, wahania kursu były między 3,8520-3,8700. Te zmiany były więc niewielkie" - dodał.

Opublikowany w czwartek przez GUS wskaźnik inflacji za marzec okazał się zgodny z oczekiwaniami rynku, na poziomie 2,6 proc. w ujęciu rocznym.

Indeks Philadelphia Fed w kwietniu wzrósł do 20,2 pkt z 18,9 pkt w marcu - podał Fed z Filadelfii w czwartek w komunikacie. Analitycy spodziewali się indeksu na poziomie 20,0 pkt.

Marek Stypułkowski z Raiffeisen Banku uważa, że powyższe odczyty pozostały bez wpływu na rynek krajowych obligacji. "Przez cały dzień sytuacja na rynku długu była spokojna, długa i krótka krzywa były dziś stabilne. To pokłosie wczorajszego przetargu, na którym inwestorzy kupili to co chcieli. Sytuacja na rynku nie zmieniła się też po danych o inflacji czy po wskaźniku Fed" - dodał.

W środę MF sprzedało obligacje DS1020 za 3 505 mln zł przy popycie 7 980 mln zł i średniej rentowności 5,586 proc., a następnie MF sprzedało na przetargu uzupełniającym obligacje DS1020 za 95 mln zł.

Zdaniem Stypułkowskiego, nastroje panujące na rynku są pozytywne i po weekendzie można spodziewać wzrostu cen papierów dłużnych. "Nastrój jest pozytywny, więc ceny nie powinny spadać. Jeśli na rynku walutowym nie będzie interwencji, to w przyszłym tygodniu ceny obligacji pójdą w górę" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj