"Washington Post": Iran jest słaby, ale niebezpieczny i nieprzewidywalny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 stycznia 2012, 00:53
Bliski Wschód, fot. charles taylor
Bliski Wschód, fot. charles taylor/ShutterStock
Na łamach czwartkowego "Washington Post" Fareed Zakaria, redaktor naczelny międzynarodowej edycji "Newsweeka" komentuje politykę USA wobec Iranu, który określa jako słaby, lecz nieprzewidywalny i niebezpieczny.

"Wszyscy dyskutują na temat siły Iranu. Mitt Romney, faworyt w republikańskich prawyborach opisuje Iran jako +największe zagrożenie, jakie stanie przed światem w najbliższej dekadzie - pisze Zakaria w "WP" - New Gingrich (również kandydat Republikanów w prawyborach) porównał wyzwanie rzucane przez Iran do hitlerowskich Niemiec".

"W istocie, prawda brzmi tak, że Iran jest słaby i staje się coraz słabszy" - wyjaśnia Zakaria.

Sankcje rujnują tamtejszą gospodarkę. System polityczny jest pełen pęknięć i rozpada się na frakcje. Najbliższy sojusznik Teheranu - Syria pogrąża się w chaosie. Monarchie Zatoki Perskiej zajęły wspólne stanowisko przeciw Iranowi i wzmocniły swe więzi z USA. Arabia Saudyjska właśnie dokonała swej największej transakcji na zakup amerykańskiej broni. Europa wkrótce może zaaprobować jeszcze surowsze sankcje wobec Teheranu - wylicza "WP".

Sprzeczne komunikaty płynące z Teheranu i publiczne spory polityków wynikają z chaosu, jaki ogarnął tamtejszy system polityczny. Jeszcze dwa lata temu sojusznikiem prezydenta Mahmuda Ahmadineżada był duchowy przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei. Teraz są adwersarzami. Kler jest podzielony i traci władzę. Nad tymi wszystkimi frakcjami góruje Gwardia Rewolucyjna, która zmienia irańską teokrację w quasi-wojskową dyktaturę. Żaden z tych elementów nie pozwala myśleć, że w republice islamskiej panuje ład i posiada ona znaczącą siłę - pisze Zakaria.

Według "WP", administracja prezydenta Baracka Obamy "wywiera gigantyczną presję na Iran na bardzo różnych frontach", znacznie silniejszą niż poprzednie rządy USA, po części dlatego, że gdziekolwiek jest to możliwe pozyskuje sojuszników dla swojej inicjatywy. USA nie importują ropy z Iranu. Ale robią to UE, Japonia i Korea Płd. i jeśli te kraje przyłączą się do kolejnych sankcji, nacisk na Teheran będzie ogromny.

>>> Czytaj też: Iran: Nie obawiamy się sankcji Zachodu

Zdaniem Zakarii, administracja Obamy zdaje się zakładać, że reżim w Iranie nie jest do tego gotowy, albo nie jest w stanie zdecydować się na pogodzenie się z Zachodem.

Władza jest tam zbyt podzielona, a Chamenei, "najwyższy autorytet" - jak pisze "WP" - jest zbyt "sztywny ideologicznie". Waszyngton w oczekiwaniu na ewentualne zmiany w republice islamskiej zwiększa naciski na reżim, w nadziei, że skłoni go w końcu do poważnych negocjacji.

>>> Czytaj też: Wielka Brytania: Iran nie da rady zablokować cieśniny Ormuz

"Taka strategia jest zrozumiała" - uznaje Zakaria, ale zwraca uwagę, że niesie też ryzyko, iż stworzy napięcia, które mogą doprowadzić do "wybuchowych konsekwencji".

Cena ropy rośnie, mimo spowolnienia gospodarczego na świecie, tylko ze względu na napięcia polityczne. Bez bardzo wyważonej strategii, będą one nadal rosły.

"Słabe reżimy, których władze muszą stawiać czoła naciskom, mogą czasem spowodować więcej problemów niż kraje silne" - podkreśla Zakaria.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj