Islandzka lekcja dla Europy: zamiast oszczędzać, trzeba pobudzać wzrost

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 lutego 2012, 06:20
PKB i deficyt budżetowy Islandii
PKB i deficyt budżetowy Islandii/DGP
Islandia obrała zupełnie inną drogę wychodzenia z kryzysu niż zadłużone państwa strefy euro. Rzad w Reykjaviku zaczynał nie od oszczędzania, lecz pobudzenia wzrostu gospodarczego.

Islandia, która jako pierwszy kraj padła ofiarą światowego kryzysu, znów jest bezpiecznym miejscem do inwestowania. Agencja ratingowa Fitch podniosła ocenę wiarygodności kredytowej tego państwa z BB+ do BBB-, czyli do poziomu inwestycyjnego, zaś długoterminową perspektywę ratingową określiła jako stabilną. – Islandia przestała korzystać z programu pomocowego MFW i odzyskała dostęp do międzynarodowych rynków kapitałowych.

Trwa dobrze rokująca poprawa koniunktury, restrukturyzacja sektora finansowego jest mocno zaawansowana, a wskutek programu konsolidacji finansów stosunek długu publicznego do PKB prawdopodobnie swój szczyt ma już za sobą – wyjaśnił Paul Rawkins z Fitcha. Rzeczywiście, wszystkie gospodarcze wskaźniki wyspy się poprawiają. Po gwałtownym załamaniu się PKB w 2009 r. już w zeszłym roku gospodarka znów znalazła się na plusie, deficyt budżetowy, który w 2008 r. osiągnął ogromny poziom 13,5 proc., teraz jest mniejszy niż w niemal wszystkich państwach Unii Europejskiej, zaś w roku 2013 lub 2014 zamieni się on w nadwyżkę.

>>> Czytaj też: Islandia wychodzi z kryzysu finansowego: Ogłoszenie bankructwa lepsze niż pomoc

Zatrzymany został wzrost bezrobocia, zaś sektor finansowy – którego załamanie się jesienią 2008 r. doprowadziło Islandię do bankructwa – został zrestrukturyzowany i obecnie ma on wielkość jednej piątej tego, co przed kryzysem. Nie oznacza to, ze wszystkie problemy są już rozwiązane – kraj będzie musiał spłacić pieniądze, które brytyjscy i holenderscy obywatele utracili wskutek upadku internetowego banku Icesave. Fitch szacuje, ze zwiększy to islandzki dług publiczny o 6 – 13 proc. PKB. Ale na razie ważne jest, ze Islandia przestała już funkcjonować dzięki kredytowi z MFW – trzyletni program pomocowy zakończył się w sierpniu zeszłego roku i Islandia wróciła na rynek obligacji. Co ciekawe, Islandia wychodzi z kłopotów innymi metodami, niż czynią to zadłużone kraje strefy euro.

Po załamaniu się wartości korony islandzka gospodarka stała się znacznie bardziej konkurencyjna, ale rząd w 2009 r. pozwolił na dalsze zadłużanie się, by pobudzić wzrost, a dopiero w następnym roku zdecydował się na wprowadzenie programu oszczędnościowego. W przypadku Grecji, Irlandii i Portugalii warunkiem pomocy finansowej od UE i MFW było natychmiastowe rozpoczęcie drastycznych ciec. Jednak okazało się, że ich efektem – szczególnie w przypadku Grecji – jest jeszcze większy spadek PKB, co z kolei wymusza kolejne oszczędności. Zresztą także w przypadku innych państw, które redukują deficyty, pojawiają się argumenty, ze zbyt ostre ciecia dławią wzrost gospodarczy. Z kolei w przypadku Grecji podnoszony jest argument, ze opuszczenie strefy euro mogłoby jej wyjść na dobre, bo dewaluując drachmę, mogłaby odzyskać konkurencyjność.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj