Indeks PMI dla Polski mocno w górę, przemysł znów się rozwija

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 sierpnia 2013, 13:50
Wskaźniik PMI - lipiec 2013
Wskaźniik PMI - lipiec 2013/Forsal.pl
Indeks PMI, pokazujący nastroje menedżerów w polskim przemyśle, wyraźnie wzrósł w lipcu i przełamał barierę 50 pkt zaskakując większość ekonomistów.

Indeks PMI dla Polski wyniósł 51,1 pkt. I to jest bardzo dobra informacja, bo próg 50 pkt to granica: odczyt poniżej tego poziomu oznacza recesję w sektorze, a wskaźnik wyższy od progu – rozwój sektora. Przed publikacją danych ekonomiści po cichu liczyli, że po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy polski przemysł wyjdzie ponad tę kreskę – ale nie docenili skali przyspieszenia. Rynek spodziewał się PMI na poziomie 50,1 pkt.

>>> Zobacz definicję indeksu PMI w finansopedii

Adam Antoniak, ekonomista Pekao uważa, że lepszego odczytu można było oczekiwać po całej serii dobrych danych o PMI w Europie. W Niemczech – które są głównym odbiorcą towarów z Polski wysyłanych na eksport - indeks w lipcu wzrósł do 50,7 pkt. Zresztą przemysł całej strefy euro był na plusie, PMI dla eurolandu w lipcu wyniósł 50,3 pkt.

- To musiało się przełożyć i nasz wynik – ocenia Adam Antoniak.

Polski przemysł łapie wiatr w żagle bo kolejny miesiąc z rzędu rosną zamówienia eksportowe. Ale nie tylko. W lipcu wyraźnie wzrósł wskaźnik zamówień ogółem – co sugeruje, że zaczął odbudowywać się tez popyt w kraju.

- Dlatego można zakładać, że wzrost PMI nie jest jednorazowym incydentem. Tym bardziej, że firmy wyraźnie zwiększyły tzw. ilość pozycji zakupionych. To wskaźnik pokazujący zakupy materiałów służących do produkcji. Po raz pierwszy od bardzo dawna nastąpił jego wzrost powyżej 50 pkt co sugeruje, że przedsiębiorcy przygotowują się do zwiększania produkcji w kolejnych miesiącach – mówi Antoniak.

Grzegorz Ogonek, ekonomista Banku ING zwraca uwagę, że rosnące zamówienia firmy realizują z bieżącej produkcji, a nie z zapasów. I to też, jego zdaniem, wskazuje, że przedsiębiorstwa uznają wzrost popytu za trwały.

- Baliśmy, że ten czerwcowy odczyt, gdy PMI wzrósł do 49,3 pkt, był jakimś jednorazowym wyskokiem. Dane za lipiec oznaczają, że tak nie jest – mówi.

Według ekonomisty Banku ING wzrost produkcji przemysłowej w lipcu mógł wyraźnie przyspieszyć do około 6 proc. w skali roku (w czerwcu było to 3 proc. rdr). Ale ekspert zwraca uwagę, że inne badania koniunktury nie są aż tak optymistyczne. To może oznaczać, że odbicie w gospodarce nie następuje równolegle we wszystkich jej sektorach.

- Niektóre obszary radzą sobie świetnie i może przetwórstwo przemysłowe reprezentowane w badaniach PMI do nich właśnie należy. Szersze wskaźniki koniunktury za lipiec, np. te, które publikowała Komisja Europejska, nie pokazywały aż tak szybkiego ożywienia – mówi Ogonek.

Jest jeszcze jedna rysa na tym obrazie: to informacje o PMI z Chin. Chiński przemysł w lipcu się „zwijał”, indeks wyniósł 47,7 pkt. Tymczasem to popyt z Chin może zdecydować, jak będzie wyglądało odbicie w europejskiej gospodarce w kolejnych miesiącach.

>>> Polecamy: Zmierzch recesji w Europie? Goldman Sachs wieszczy koniec kryzysu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj