Nie jest to wprawdzie efekt obowiązujących obecnie sankcji nałożonych na Rosję, ale Brytyjczycy uzasadnili to możliwością rozszerzenia sankcji.

Brytyjskie zastrzeżenia dotyczą głównego udziałowca funduszu inwestycyjnego, Michaiła Fridmana, którego konsorcjum Alfa Group to największy prywatny inwestor w Rosji. Fridman należy do tych oligarchów, którzy dobrze ułożyli sobie stosunki z prezydentem Władimirem Putinem. W 2013 roku sprzedał państwowemu koncernowi Rosnieft swoje udziały w spółce TNK, zawiązanej z brytyjskim koncernem BP. Moskwa zapłaciła za to 55 miliardów dolarów, z czego Fridman zainkasował pięć.

Wywindowało go to na drugą pozycję na liście najbogatszych Rosjan, a Rosnieft został największą firmą naftową na świecie. Prezydent Putin okrzyknął to jako wielki sukces rosyjskiej gospodarki.

Ministerstwo Energetyki w Londynie obawia się zapewne, jaki los spotkałby w przyszłości 12 pól naftowych pod brytyjskim szelfem kontynentalnym na Morzu Północnym.

Fridman chciał je odkupić od obecnych właścicieli, niemieckiej spółki RWE Dea. Oficjalnym powodem odmowy jest obawa, że Michaił Fridman może się w przyszłości znaleźć na imiennej liście Rosjan objętych unijnymi sankcjami przeciwko Rosji.

>>> Czytaj też: Kreml: jeśli zainwestujecie w Rosji, złagodzimy wam sankcje