Przebywający w Waszyngtonie Szczurek wyjaśnił, że pozwala na to spadek ubiegłorocznego deficytu budżetowego do poziomu 3,2 proc., co po uwzględnieniu kosztów reformy emerytalnej, oznacza realny deficyt poniżej 3 proc., podała Informacyjna Agencja Radiowa.

IAR poinformował też, że ostateczna decyzja w tej sprawie powinna zapaść w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Cytowane dziś przez portal pb.pl źródło w kancelarii premiera wskazało, że choć decyzja jest w rękach Komisji Europejskiej i Rady Ecofin (ministrów finansów UE), jest duża szansa na to, że procedura zostanie zdjęta.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał dziś, że deficyt sektora rządowego i samorządowego (tzw. general government deficit) wyniósł 3,2 proc. PKB na koniec 2014 r. wobec 4,0 proc. PKB rok wcześniej. 

>>> Polecamy: Analitycy zaskoczeni. GUS skorygował dane o wzroście PKB za 2014 rok

Komisja mówi "poczekamy"

Zdaniem Komisji Europejskiej jest za wcześnie, by mówić o zniesieniu przez Brukselę nadzoru nad polskimi finansami publicznymi. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Vanessa Mock powiedziała, że Bruksela czeka na potwierdzenie danych przedstawionych przez Mateusza Szczurka przez Eurostat. Dane unijnego biura statystycznego zostaną opublikowane w przyszłym tygodniu. Komisja zamierza też uważnie przeanalizować informacje przysłane z Warszawy dotyczące finansów publicznych. W tym roku mija termin, który Bruksela dała Polsce na zmniejszenie deficytu.

Więcej na temat oceny sytuacji w Polsce będzie wiadomo na początku przyszłego miesiąca. Wtedy Komisja opublikuje wiosenne prognozy gospodarcze. Później, w drugiej połowie maja, przedstawi rekomendacje dla unijnych krajów, w tym dla Polski. Jeśli uzna, że zmniejszenie ubytku w finansach publicznych ma charakter trwały, będzie mogła zasugerować zniesienie procedury nadmiernego deficytu. Ostateczna decyzja w tej sprawie będzie należała do unijnych rządów.