Wyniki takiej analizy wskazują, że Polska Rzeczpospolita Ludowa zmagała się z większymi problemami mieszkaniowymi, niż pozostałe kraje satelickie ZSRR.

W PRL-u wysoki przyrost naturalny utrudniał mieszkaniowe zmiany …

Zebranie informacji na temat warunków mieszkaniowych sprzed 40 lat - 50 lat, z pewnością nie jest łatwym zadaniem. Odpowiednich danych trzeba szukać m.in. w archiwalnych rocznikach statystycznych. Szczególnie użyteczne okazują się wyniki badań, które prowadził ONZ. Organizacja Narodów Zjednoczonych w 1960 roku, 1970 roku i 1980 roku sprawdziła liczbę gospodarstw domowych w przeliczeniu na mieszkanie. Taki wskaźnik powinien być zbliżony do jedności. Na terenie Europy Zachodniej większość krajów już w 1960 r. osiągnęła względną równowagę między liczbą rodzin oraz mieszkań (średnia: 1,05). W przypadku sześciu państw socjalistycznych, analogiczny wynik wynosił 1,18 (1960 r.). To oznacza, że na jedno mieszkanie przypadało prawie 1,2 gospodarstwa domowego.

W 1960 r. Polska niestety zajmowała przedostatnią pozycję wśród wszystkich analizowanych państw (1,25 gospodarstwa domowego na 1 mieszkanie.). Warto zwrócić uwagę, że jeszcze gorszy wynik (1,28) odnotowano na terenie RFN. Jednak przez kolejne 20 lat, Republika Federalna Niemiec znacznie lepiej radziła sobie z problemami mieszkaniowymi (podobnie jak NRD). W 1980 r. na jedno zachodnioniemieckie mieszkanie przypadało tylko 1,01 gospodarstwa domowego – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Analogiczny wskaźnik obliczony dla Polski spadł z 1,25 (1960 r.) do 1,18 (1980 r.). Wysoki przyrost naturalny sprawiał, że pod koniec epoki gierkowskiej Polska wciąż negatywnie prezentowała się na tle takich krajów jak NRD (wynik: 1,02), Węgry (1,08) oraz Czechosłowacja (1,01). Dystans do państw Europy Zachodniej był jeszcze większy. Średni wynik wspomnianych krajów w 1980 r. wynosił 0,97 rodziny na mieszkanie.

Dzięki wyraźnemu zwiększeniu nakładów na budownictwo spółdzielcze, władze PRL-u osiągnęły większy postęp pod względem liczby osób przypadających na 1 izbę (1,70 osoby w 1960 r. i 1,30 osoby w 1974 r.). Polska Ludowa nadal nie mogła jednak mierzyć się z Czechosłowacją i NRD (wynik: 1,10) oraz krajami Europy Zachodniej (wynik od 0,70 do 1,00).

>>> Czytaj też: Po 10 latach spłacania rat właściciel mieszkania jest o 180 tys. zł bogatszy niż najemca

Dwadzieścia lat temu Polska nadal była outsiderem w swoim regionie

Po trudnych przemianach gospodarczych i ustrojowych, Polska wciąż była mieszkaniowym outsiderem w swoim regionie. Potwierdzają to dane ONZ-u. Wystarczy wspomnieć, że w 1994 r. na 1000 Polaków przypadało zaledwie 296 mieszkań (2011 r. - 356), przeciętny obywatel miał do dyspozycji 18,2 mkw. powierzchni mieszkalnej (2011 r. - 23,8 mkw.), a jeden lokal zasiedlało 1,06 gospodarstwa domowego (2011 r. - 1,00). W tym samym czasie (1994 r.), inne kraje Europy Środkowej odnotowały następujące wyniki:

  • Czechy - 397 mieszkań na 1000 osób, 25,5 mkw. na osobę i 1,01 gospodarstwa domowego na mieszkanie
  • Słowacja - 334 mieszkania na 1000 osób, 21,9 mkw. na osobę oraz 1,00 gospodarstwa domowego na mieszkanie
  • Węgry - 385 mieszkań na 1000 osób, 32,1 mkw. na osobę oraz 0,99 gospodarstwa domowego na mieszkanie

Zła sytuacja lokalowa Polaków z pewnością była czynnikiem, który 10 lat później zwiększył rozmiary boomu hipotecznego. Skutki tego zjawiska spotęgował fakt, że rządzący odpowiednio wcześniej nie pomyśleli o wejściu licznych roczników wyżu demograficznego na rynek mieszkaniowy.

Poprawa wynikająca z regresu demograficznego nie powinna cieszyć

Informacje zaprezentowane na poniższym wykresie wskazują, że w połowie minionej dekady sytuacja mieszkaniowa Polaków nadal była nienajlepsza. Dziesięć lat temu ponad 54% rodaków mieszkało w przeludnionych mieszkaniach (patrz wyjaśnienia pod wykresem). Niższe wyniki odnotowano m.in. na terenie Słowacji (46,60%), Węgier (49,90%) i Litwy (52,80%). W krajach „starej unii” analogiczna wartość wahała się od 1,90% (Holandia) do 29,20% (Grecja).

Przez kolejne dziewięć lat, udział Polaków mieszkających w zatłoczonym lokum spadł z 54,10% do 44,20% - dodaje analityk portalu RynekPierwotny.pl. Na terenie kilku innych krajów (np. Estonii, Łotwy oraz Litwy), Eurostat odnotował znacznie większą poprawę warunków mieszkaniowych. Dlatego zmiana pozycji Polski wśród 28 analizowanych państw, raczej nie jest imponująca.

W najbliższych latach możemy spodziewać się dalszej poprawy wskaźników, które odzwierciedlają warunki mieszkaniowe Polaków (np. metrażu w przeliczeniu na osobę). Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że coraz większy wpływ na te zmiany, będzie miała sytuacja demograficzna. Nawet w oficjalnych statystykach Eurostatu i GUS-u zaczyna być widoczny spadek liczby ludności Polski. Poprawa sytuacji mieszkaniowej, która wynika z powolnego wyludniania się kraju, nie może być traktowana jako pozytywny sygnał.

>>> Czytaj też: Zobacz, jak od 2006 roku zmieniały się ceny nowych mieszkań w największych miastach Polski