Rosja grozi zakręceniem kurka z gazem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 grudnia 2008, 14:04
Problemy gospodarcze Ukrainy trafiają rykoszetem w Europę. Rosyjski gigant wydobywczy Gazprom poinformował, że niespłacone przez Ukrainę długi za gaz w wysokości 2 miliardów dolarów mogą od 1 stycznia spowodować przerwę w dostawie tego surowca do państw Unii Europejskiej.

Jak powiedział rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow, "dzisiaj po otrzymaniu od ukraińskich kolegów informacji, że do końca roku nie będzie więcej płatności za gaz, podjęto decyzję o skierowaniu w imieniu prezesa listu do naszych partnerów-klientów, w którym zostanie szczegółowo opisana sytuacja i przedstawiona ocena zagrożeń".

Jak powiedział Kuprijanow, "ukraińscy koledzy przelali dziś 800 mln dolarów tytułem długu za jesienne dostawy gazu, ale poinformowali przy tym, że do Nowego Roku nic więcej nie zapłacą". Wobec tego od 1 stycznia Gazprom nie będzie miał "podstaw prawnych dla dostaw gazu".

Wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew uzupełnił, że "nie jest to problem wyłącznie rosyjsko-ukraińskich stosunków". "Koledzy z Europy dyskutują z Ukrainą o tym, jak ma ona przystąpić do NATO, a na temat stanu gospodarczego Ukrainy nie znajdują czasu" - oświadczył.

Rzecznik Gazpromu dodał, że jeśli dostawy gazu do Unii Europejskiej zostaną przerwane, to "technologiczną i prawną odpowiedzialność za to ponosi Ukraina".

W poprzednich latach spory gazowe między Moskwą a Kijowem doprowadzały do ograniczania przez Rosję dostaw gazu dla Ukrainy, przez co spadał tranzyt tego surowca do UE.

Wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew zapowiedział natomiast, że średnioroczna cena rosyjskiego gazu dla Europy w 2009 r. wyniesie od 260 do 300 dol.

Gazprom potwierdził też, że jest zainteresowany budową drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa. Miedwiediew przypomniał, że podstawowym warunkiem realizacji tego projektu jest istnienie "potwierdzonego popytu ze strony Polski na 10 mld metrów sześciennych gazu".

"Gdy tylko Polska będzie w stanie wypełnić tę umowę, będziemy gotowi wrócić do Jamał-Europa-2" - powiedział wiceszef Gazpromu odrzucając jednocześnie sugestie, że projekt ten jest alternatywny czy też konkurencyjny wobec Gazociągu Północnego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj